Kanały informacyjne - RSS
05.02.2012
Wyślij artykuł, powiadom nas o wydarzeniu.
Informacje

Wydarzenia 19.01.2010

Nadzieja umiera ostatnia

Co zrobić, gdy w wieku 28 lat świat staje na głowie? Po jednej stronie - rak złośliwy z przerzutami, po drugiej – kochająca rodzina i przyjaciele. Wioletta Szczerba z Dziwnowa postanowiła walczyć. Nie jest w tej walce osamotniona.
- Pewnego popołudnia kładłam sobie maseczkę na dekolt i przez przypadek wyczułam w piersi guzek. Pierwsza wizyta u ginekologa rozwiewa wątpliwości. Lekarz mówił, że przecież jestem młoda. To na pewno włókniak. Wizyta u onkologa w Szczecinie przynosi drastyczną diagnozę – rak sutka… W listopadzie wyłuskali mi guza, badanie histopatologiczne wykazuje, że to złośliwy nowotwór. Zapada decyzja o mastektomii. Nie boję się. Chcę, żeby usunęli ze mnie to paskudztwo jak najszybciej. Myślę sobie: „Nie mam piersi, ale będę żyć” - to cytat z oficjalnej strony Wioletty, którą założyli znajomi. Internet to najlepszy sposób, aby przybliżyć jej historię innym. Dlaczego? Po wyczerpującej chemioterapii w kwietniu 2008, w następnym roku chora powraca do pracy. Z energią, wiarą, nadzieją na normalne życie. W międzyczasie, we wrześniu, Wioletta odczuwa ból. Tak silny, że nie pozwala wstać. W grudniu dziewczyna nie może już chodzić, a lekarze pozbawiają ją złudzeń – przerzuty. W niedługim czasie rak zajmuje kręgosłup, biodra oraz kości płaskie. Lekarze rozkładają ręce. Na chwilę obecną nie ma w Polsce kliniki potrafiącej przeprowadzić tak skomplikowane leczenie...
I wtedy pojawia się nadzieja. Tjanjin Cancer Hospital – położony w Chinach szpital, zajmujący się walką z rakiem, przyjmie słabnącą Wiolę. Warunek – blisko 55 tysięcy dolarów (około 155 tysięcy złotych), pokrywających koszty terapii. Do tego dochodzą: przelot, utrzymanie, tłumacz i tym podobne. Do Chin poleci również opiekun. Dla „bursztynowej” aptekarki z Dziwnowa  taka kwota jest wręcz nie do pomyślenia. Wobec leczenia paliatywnego, oferowanego w kraju (polegającego jedynie na uśmierzaniu bólu, nie zaś na likwidacji przyczyn), jest to ogromna szansa. Niekonwencjonalna terapia, nieznana dotąd w Europie, przynosi niewspółmierne korzyści. Większość kierowanych tam pacjentów wraca zupełnie zdrowa. Jako dowód świadczyć może historia polskiej tancerki duńskiej Opery Królewskiej, Izy Sokołowskiej. Jej leczenie pomogło, pieniądze napłynęły z datków.
Wiola szturmem zdobywa serca coraz liczniejszej grupy rodaków. Przemiła dziewczyna – jak wspominają mieszkańcy Dziwnowa, zasługuje na ratunek. Jej uśmiech jest wart więcej niż 55 tysięcy dolarów. Wystarczyła chwila, aby ludzie z jej otoczenia zdecydowali się na ogromny krok. Powstała strona internetowa dedykowana mieszkance Dziwnowa, organizowane są kwesty, aukcje. Na szczególną uwagę zasługuje postawa mieszkańca Kamienia Pomorskiego, który w serwisie Allegro.pl zamieścił cenną ofertę. Licytacja dotyczy zakupionego serduszka Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy z 1994 roku. Właściciel zdobył je wtedy za stosunkowo niewielką kwotę, w chwili pisania artykułu jego wartość sięga 2025 zł. Aukcja wciąż trwa. Motywacja darczyńcy dla niektórych może wydać się zaskakująca.
- Postanowiłem pomóc pani Wioletcie, gdyż dotknęła ją wielka tragedia, a bliźnim trzeba pomagać – wyjawia anonimowy dobrodziej, szczęśliwy mąż, ojciec 10-miesięcznych bliźniaków. - O akcji dowiedziałem się z prasy, poza tym jest sporo informacji o sytuacji pani Wioletty w Internecie. Jestem szczęśliwym człowiekiem. Mam czyste serce i cieszę się ze wszystkiego. Chciałbym jak najwięcej tej życiowej radości przelać na innych.
Anioły są anonimowe, choć istnieją i takie, których znamy od lat. Najlepszy przykład – sąsiedzi. To oni są koordynatorami „afery” wokół młodej dziewczyny.
- Na dzień dzisiejszy Wiola nie może chodzić. Z trudem, przy pomocy tzw. „balkonika”, przebywa drogę z łóżka do toalety. Ból jest nie do zniesienia. Najnowsze badania wykazują, że rak zaatakował „tylko” kości, nie ma przerzutów na organy wewnętrzne – mówią zgodnie. - Dlatego jest nadzieja, że Wiola wróci z Chin zdrowa. Dyrektor szczecińskiego Teatru Współczesnego obiecał przeznaczyć pieniądze z jednego spektaklu dla Wioli. 31 stycznia o godzinie 16 zostanie wystawiona sztuka Ulricha Huba, pt. „Na Arce o ósmej”. Ponadto organizujemy stronę, na której ludzie będą mogli licytować przyniesione przez innych rzeczy. Sporo, bo aż 6000 zł, zebraliśmy z Jasełek w dziwnowskim przedszkolu. Na dniach  otwarte będzie subkonto w Fundacji Anny Dymnej „Mimo wszystko”, dzięki czemu wszystkie wpłaty dokonane na rzecz Wioli na to konto będzie można odpisać sobie od podatku – dodaje. - Zapewniamy jej ogromne wsparcie. Wiola ma również wspaniałego chłopaka. W lecie planujemy urządzić wesele na stadionie. Wszystko jej zorganizujemy! - śmieją się sąsiedzi.
Najważniejszym dochodem są jednak datki. Te większe i ciut mniejsze. Ktoś ze Szczecina wpłacił 20 tysięcy złotych, inny 5 tysięcy. Liczy się każda złotówka. Zbiórka prowadzona jest na konto: Wioletta Szczerba ul. Dziwna 10A/1 72 420 Dziwnów, Bank Pekao S.A. 51 1240 3868 1111 0000 4098 5611. Szczegóły akcji na oficjalnej stronie: www.wiolaszczerba.pl. W chwili obecnej na koncie Wioletty jest ponad 80 tysięcy złotych. Wiele jeszcze brakuje. Tak wiele można jeszcze pomóc...
B.S.

Nadzieja umiera ostatnia
Opinie czytelników

19-01-2010

Boże miej Ją w swojej opiece xxx