
Gospodarka/Polityka 31.08.2010
Zabraknie pieniędzy na remonty?
Zmiany w przepisach dotyczących spółdzielni mieszkaniowych są dość nieudolne. Wydawałoby się, że osoby, które ich dokonują, nie miały pojęcia o ich następstwach. Miało być uczciwie, ale pojawiły się problemy.
Temat funduszu remontowego był już wielokrotnie poruszany na łamach "Dziennika Stargardzkiego". Tym razem, na przykładzie jednego z bloków, chcieliśmy pokazać czytelnikom, do czego prowadzi uszczuplenie remontowej kasy.
Mieszkańcy budynku B20 zgłosili się do naszej redakcji z prośbą o zwrócenie uwagi na balkony w ich bloku. Ich zdaniem zagrażały one przechodniom. Płyty, z których je wykonano popękały. Odpadające elementy spadały przed blok.
- Uderzenie w głowę takim kawałkiem betonu skończyłoby się tragicznie - powiedziała nam mieszkanka bloku.
Rzeczywiście, gdy udaliśmy się na miejsce, zagrożenie było widoczne gołym okiem. Mieszkańcy interweniowali również w Spółdzielni Mieszkaniowej w Stargardzie, która zarządza ich blokiem.
- W związku ze zgłoszeniem, zagrożenie zostało usunięte. Zabezpieczono balkony odbijając fragmenty, które mogły spaść. Na remont trzeba będzie jednak poczekać. Fundusz tego bloku został już wyczerpany - powiedziała nam prezes Spółdzielni Mieszkaniowej, Aneta Kremer-Seredyńska.
O tym problemie mówił już poprzedni zarząd. Ciężko będzie teraz uskładać pieniądze na przeprowadzenie większych prac. Wcześniej składali się na nie lokatorzy wszystkich bloków, a remonty prowadzono klasyfikując potrzeby. Oczywiście można wziąć kredyt, ale jego spłacanie byłoby dodatkowym obciążeniem finansowym dla lokatorów, bo przecież ciągle pojawiają się nowe usterki, które trzeba usunąć.
G.W.
Opinie czytelników




31-08-2010
Można z wypowiedzi Pani Prezes zrozumieć iż wszystkie remonty (na wiosnę ogłoszono przetargi na docieplenia na os. Zachód) są obecnie robione za pieniądze z danego budynku ale czy napewno? mieszkaniec