
Kultura/Rozrywka 26.07.2011
Młodość jest twórcza
17 lipca na Dużej Scenie Stargardzkiego Centrum Kultury odbył się koncert galowy Ogólnopolskich Warsztatów Piosenki Artystycznej. Młodzi ludzie z całej Polski zaprezentowali się po raz kolejny w oryginalnym repertuarze.
Już czwarty rok z rzędu nasi artyści przygotowywali się pod okiem cenionych w naszym kraju „pedagogów”. Wśród nich znaleźli się: Marta Kozłowska-Woźniak, Andrzej Zarycki, Konrad Mastyło, prof. Zbigniew Wegehaupt, Jarosław Hanik, Jakub Gudz, Jasiek Kusek, Urszula Stosio oraz Bartosz Banasik. Część z wyżej wymienionych nazwisk była z pewnością znana stargardzkiej publiczności.
Sens, piękno i życie
Niemal do godziny 18 zgromadzeni ludzie z niecierpliwością oczekiwali w holu SCK. Z początku pojawiali się jedynie przedstawiciele starszego pokolenia, jednakże chwilę później również młodzież i ci najmłodsi, prowadzeni za rękę przez swych opiekunów, oczekiwali na występy. Z chwilą wpuszczenia na salę, przybyłych ogarnęła fala emocji. Wszyscy nie mogli się bowiem doczekać występów młodych ludzi, dla których - jak później stwierdził jeden z prowadzących koncert - muzyka puszczana w telewizji czy na dyskotekach to nie wszystko.
Gdy około godziny 18.20 na salę jako pierwszy wszedł i zasiadł przy klawiszach powszechnie znany Konrad Mastyło, ludzie z szacunkiem i radością przywitali go burzą oklasków. Po chwili dołączyli do niego pozostali muzycy: Zbigniew Wegehaupt, którego kontrabas można już od wielu lat usłyszeć na polskiej scenie jazzowej, Urszula Stosio, prezentująca niezwykłe dźwięki na gitarze, Jakub Gudz, grający na perkusji, oraz Bartosz Banasik, nie raz urzekający publiczność osobliwym brzmieniem saksofonu.
Prowadzącymi niedzielnego koncertu byli: cieszący się popularnością aktor i dziennikarz, znany z telewizyjnych „Spotkań z balladą” Bogusław Sobczuk oraz scenarzysta wielu widowisk estradowych i spektakli teatralnych, autor cyklicznych programów telewizyjnych takich jak „Krakowskie Studio Jazzowe” czy „Śpiewnik Ilustrowany” - Jan Poprawa. Obaj gospodarze wprowadzili publiczność w niezwykły klimat i atmosferę, która na całe dwie godziny zapomniała o otaczającym świecie. Jan Poprawa przedstawił krótką historię warsztatów piosenki artystycznej, które w rzeczywistości swój początek miały już ćwierć wieku temu i pierwotnie odbywały się w Barzkowicach.
Na każdą z piosenek składają się trzy istotne elementy. - Sens, czyli tekst utworu, piękno, inaczej muzyka, oraz życie - wykonawca, artysta prezentujący dany utwór - mówił Bogusław Sobczuk. - To ważne, aby dojrzeć w każdym z dzisiejszych wykonawców ich nieprzeciętną wrażliwość. Ci młodzi ludzie chcą, poprzez swój występ, przekazać wam coś ważnego, istotnego o otaczającym świecie, a przede wszystkim o sobie. Jeśli poczujecie dreszcz emocji, wzruszycie się bądź po prostu utwory was poruszą, znaczy to, że się nam udało.
Powrót do przeszłości
Tematem niedzielnego koncertu była w znaczącej mierze miłość. Miłość wspaniała, zapierająca dech w piersiach, odbierająca mowę, a czasem mająca tragiczne skutki, bo przecież większość utworów muzycznych opowiada właśnie o tym wyjątkowym uczuciu. Jednakże nie na tym zakończyła się tematyka wieczoru. Uczestnik z Rybnika śpiewał o „ziele”, a niektóre piosenki nawiązywały do wojny, marynarzy i wspominały o grzechu Onana.
Zasiadający na widowni mieli okazję cofnąć się o pięćdziesiąt lub nawet osiemdziesiąt lat wstecz, gdyż mogliśmy usłyszeć utwory takie jak „Nikt tylko ty” czy „Dla ciebie jestem sobą”. W repertuarze znalazły się dzieła Karela Kryla, Jacquesa Brela, Mariana Hemara czy Tomka Kordeusza. Prezentowane utwory artystyczne były w niektórych przypadkach przeistaczanymi wersjami wierszy, pozycjami filozoficznymi czy piosenkami wielce dramatycznymi. Każdy z występujących bardzo wczuwał się w swoją rolę, wszystkie wykonania miały bowiem namiastkę przedstawienia teatralnego. Artyści niejednokrotnie przekazywali treści mową ciała, gestykulacją oraz wszelkiego rodzaju emocjami - można ich było wziąć wręcz za aktorów, obytych ze sceną od dobrych paru lat.
Miłość w rozstaniach i rozstania z miłością
Druga część niedzielnego wieczoru została nazwana „W czasie tej jednej piosenki...”. Znaczenie tego oryginalnego i nie do końca jasnego tytułu zostało wyjaśnione w trakcie trwania występów przez Bogusława Sobczuka i towarzyszącą mu prowadzącą drugiej części Beatę Banasik, biorącą ponadto udział w samym koncercie. - Czy to możliwe, by zakochać się od pierwszego wejrzenia, by darzyć kogoś tak niesamowitym uczuciem zaledwie po jednym spotkaniu? - pytała Beata Banasik. - Tak, to możliwe. I to nawet w czasie tej jednej piosenki - odpowiadał Bogusław Sobczuk.
Drugi punkt programu to przede wszystkim możliwość usłyszenia powszechnie znanych i tych pierwszy raz zasłyszanych utworów. Między piosenkami gospodarze wprowadzali publiczność w sens kolejnych piosenek - tak, aby były zrozumiałe nawet dla tych, którzy z językiem francuskim do tej pory nie mieli do czynienia. Zachwycała świeżość wykonań, ich energiczność i dobra gra aktorska uczestników. Piosenki opowiadały w większości o miłości nieszczęśliwej, mającej fatalny koniec dla zakochanych. Mówiły o zazdrości, wspomnieniach minionego uczucia, o miłości jednostronnej oraz akceptacji kłamstw drugiej osoby, byle tylko z nią być.
Lepiej bez miłości?
Jedno z pytań postawionych minionego wieczoru dotyczyło jakiegokolwiek sensu w zakochiwaniu się. Przecież bez miłości żylibyśmy bez kłamstw, zazdrości, nieustannego oczekiwania na drugą osobę. Jednak to właśnie miłość daje nam powód do życia, uśmiechu, a każdy dzień zaczyna się pozytywnie, gdy złapie nas w swe sidła.
wks
Opinie czytelników




02-08-2011
a CC sadowska nie miala nic do powiedzenia? bo zawsze ma...