
Kultura/Rozrywka 12.08.2011
Uzależnieni od ambitnego kina
Bohdan Kowalski, jeden z pomysłodawców festiwalu, tradycyjnie toczył nad jeziorem długie rozmowy z przyjaciółmi, których nie widział przez cały rok. Dyrektor artystyczny ILF Przemysław Lewandowski trochę żałował, że deszczu było mniej niż słońca, bo w pochmurny dzień lepiej ogląda się filmy. W dobry nastrój wprowadzał kinomaniaków "Płonący Wieżowiec" - osoba, bez której nie może odbyć się żadna edycja festiwalu. I rybki były smaczne jak co roku. Szkoda, że 38. Ińskie Lato Filmowe dobiegło końca.
Kiedy w piątek, 29 lipca rozpoczynał się festiwal, burmistrz Gminy i Miasta Ińsko Andrzej Racinowski zapowiedział, że w przypadku pochmurnej pogody zaprasza wszystkich do lasu na grzyby.
- Wszystko się udało, ponieważ była zarówno piękna pogoda, jak i grzyby. Każdy znalazł coś dla siebie
- podsumował burmistrz po tygodniu.
Ludzie kina w Ińsku
Ińskie Lato Filmowe trwało w tym roku 10 dni. Dla jednych to optymalny okres, dla innych zdecydowanie za krótki. Przez ten czas miłośnicy filmu spotykali się na projekcjach i dyskusjach w kinie "Morena" i na molo przy Gospodarstwie Rybackim, bawili się w ińskich lokalach, m.in. w restauracji "Srebrna Rybka", wymieniali refleksjami w klubie festiwalowym. Mieli okazję spotkać ludzi kina, m.in. reżysera Andrzeja Barańskiego (w Ińsku pokazał swój najnowszy film pt. "Księstwo"), krytyka filmowego Andrzeja Wernera, aktorów: Arkadiusza Jakubika, Roberta Więckiewicza i Mariusza Bonaszewskiego.
Zdolna młodzież w roli reżyserów i aktorów
Ińsko odwiedził również młody reżyser filmów dokumentalnych, absolwent Mistrzowskiej Szkoły Reżyserii Filmowej Andrzeja Wajdy w Warszawie, Maciej Cuske. Podczas ILF prowadził warsztaty filmowe z 13-osobową grupą młodzieży z Ińska i nie tylko. Pracowali po kilkanaście godzin dziennie. Najpierw poświęcili dużo czasu na ćwiczenia, potem przystąpili do pracy reżyserskiej i aktorskiej. W sobotę, podczas oficjalnego zakończenia imprezy, publiczność mogła zobaczyć efekt ich wysiłku, w postaci filmu "Na wyspę". Kilkunastominutowy obraz, z gatunku horrorów, nakręcony w ińskiej scenerii, przypadł do gustu publiczności.
- Kino ma być zabawą, ale przez ciężką pracę - mówił Maciej Cuske, podkreślając, jak wiele energii dostaje od młodzieży.
"Lęk wysokości" i "W lepszym świecie" nagrodzone
Podsumowanie festiwalu było również okazją do wręczenia nagród z Ińska, czyli Złotych Rybek. Najlepsze obrazy wytypowała 23-sobowa kapituła złożona z osób, które obejrzały na festiwalu prawie wszystkie filmy. Za najlepszy film polski uznano "Lęk wysokości" Bartka Konopki.
- Chciałem, aby był to mądry film o życiu w Polsce, o tym, jak radzili sobie z nim nasi rodzice, a jak próbujemy w nim znaleźć swoje miejsce my, młode pokolenie - mówi reżyser. Wprawdzie nie mógł odebrać statuetki osobiście, ponieważ wyjechał z Ińska kilka dni wcześniej, ale publiczność połączyła się z nim za pośrednictwem telefonu komórkowego.
- Jestem bardzo szczęśliwy z tej nagrody i zachwycony ciepłym przyjęciem na festiwalu. Rzadko zdarza się tak wspaniała publiczność - podkreślił.
Za najlepszy film zagraniczny kapituła uznała "W lepszym świecie" Susanne Bier z Danii, który w tym roku zdobył Oskara za najlepszy film nieanglojęzyczny.
Tegoroczny festiwal podsumował prezes Stowarzyszenia ILF Adam Bortnik: "Było wiele emocji. Można było się pośmiać, ale też sobie popłakać". Następne takie emocje dopiero za rok. Al Za
Opinie czytelników



