
Kultura/Rozrywka 20.09.2011
Tak to wyglądało!
Do programu dostała się dzięki charyzmie i talentowi muzycznemu. Sam śpiew jednak nie wystarczył. Spośród 700 osób, które przyszły na casting, producent wyłowił te, które w telewizji wypadną najbardziej naturalnie. - Kamera mnie lubi, a ja lubię kamerę - przyznaje Kasia i to widać było w niedzielnym odcinku „Tak to leciało!”.
Kasia nie lubi nudy. Od dziecka angażowała się w wiele dodatkowych zajęć, m.in. grając na organach czy angażując się w życie społeczne swojej miejscowości. W poprzednich wyborach postanowiła spróbować swych sił jako... sołtys. Niestety, mieszkańcy Nowego Przylepu nie wybrali energicznej 19-latki na swego zarządcę. W przyszłych wyborach już nie wystartuje. Kariera muzyczna to coś, o czym marzyła od dawna i być może, dzięki występowi w telewizji, ktoś w końcu ją zauważy.
Talent i organizacja
- W pracy czekali na mnie z gratulacjami. Było mi bardzo miło. Od premiery odcinka, telefony wciąż się urywają. Poza tym gratulują mi osoby, których nawet bym się nie spodziewała - nie kryje radości Kasia. W międzyczasie próbuje swych sił, śpiewając na weselach. - Mam własny sprzęt, który kupiłam dzięki mojemu tacie. To właśnie rodzicom zawdzięczam to, kim teraz jestem. Miałam bardzo udane dzieciństwo, dużo zajęć, które pozwalały mi się realizować.
Obecnie pracuje w Urzędzie Gminy, a od października rozpocznie naukę na kierunku ekonomicznym Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie. - Lubię robić wiele rzeczy. Staram się rozwijać i czerpać z życia jak najwięcej. Nie chcę mieć do siebie pretensji za 40 lat, że nie robiłam tego, co lubię.
Jak kochać,
to na koszulkach
Dzięki pomysłowości młoda dziewczyna zaznaczyła swoją obecność już w trakcie eliminacji. - Podczas castingu miałam koszulkę z własnym imieniem i napisem z przodu. Myślałam, że nikt tego nie zauważy, a ludzie krzyczeli do mnie z daleka, pozdrawiali i życzyli powodzenia - wspomina, zdradzając skąd pomysł na urozmaicenie odcinka. - Pewnego pięknego wieczoru, leżąc w łóżku, wpadłam na pomysł z rymowankami. Koszulki zrealizowano według mojego projektu. Chciałam zrobić coś, czego nie wymyślił jeszcze nikt w tym programie. Zapamiętał mnie nawet producent, który zamienił ze mną kilka słów przed nagraniem.
Kasia najlepiej czuje się w muzyce pop. Jak mówi, to są jej klimaty. W ankiecie dotyczącej piosenek, jakie chciałaby wykonywać, wpisała utwory Iwony Węgrowskiej. Od dziecka interesuje się muzyką. Wystarczy, że posłucha danej piosenki 2-3 razy i już może wyśpiewać cały tekst.
Publiczność kontra prowadzący
Nagranie w telewizji przeżyła cała jej rodzina. Kasia również odczuwała zdenerwowanie, choć wygląd studia nieco ją zaskoczył. - Wyobrażałam sobie wielki budynek, a tymczasem w środku panowała sympatyczna, rodzinna atmosfera. Co prawda publiczność trochę źle podpowiadała, ale pomagał mi prowadzący Maciek Miecznikowski. Zachowywał się tak, jakbyśmy znali się od lat. W trudnych momentach patrzał mi głęboko w oczy i mówił: „Kasiu, zastanów się, przecież to wiesz!”. To bardzo sympatyczny człowiek. Dobrze bawiłam się na nagraniu. Było spontanicznie i wesoło - wspomina Kasia, która wręczyła prowadzącemu prezent - koszulkę z napisem „Sympatycznemu Maćkowi – uczestniczka Kasia”.
Śpiewający kierowca
W programie Kasia zaszła daleko. Już wkrótce na jej konto wpłynie 15 000 zł. Co zrobi z tą sumą? - Mam takie małe marzenie... Chcę kupić sobie samochód, a konkretnie Volkswagena Golfa IV. Poza muzyką i fotografią, interesuję się również motoryzacją. To będzie najbardziej dopieszczony samochód na świecie - śmieje się dziewczyna. Na pytanie, co zrobiłaby z główną wygraną, długo się zastanawia. - Myślę, że wygrałam dokładnie tyle, ile trzeba. Nie myślałam o pieniądzach, dla mnie były to tylko nierealne cyferki na ekranie. Gdyby udało mi się zdobyć 150 000 zł... sama nie wiem. Chcę się rozwijać, dokształcać. Na naukę nigdy nie jest za późno. Poza tym myślę o wydaniu płyty. Choćby dla siebie, żeby móc później pokazać ją moim dzieciom.
Jak wspomina, zaskoczył ją bardzo krótki czas od nagrania do emisji odcinka w telewizji. Przypomnijmy - Kasia wystąpiła w części otwierającej nowy sezon popularnego teleturnieju muzycznego. Tuż przed premierą, w domu państwa Ostrowskich, zebrała się część rodziny, by wspólnie przeżywać jeszcze raz te wspaniałe chwile. O mały włos dziewczyna nie pojawiłaby się na ekranie. Stary sprzęt zaczął odmawiać posłuszeństwa. Tuż przed emisją pojechali szybko do sklepu, by kupić nowy telewizor.
Spełnione marzenia
Kasia od dawna śledzi poczynania uczestników „Tak to leciało!”. - W tym programie występują osoby z różnych miast i wsi, które się wybiły. Właśnie to pomogło mi się z nimi utożsamić. Zawsze docierało do mnie, że mam szansę i trzeba ja wykorzystać.
Udział w programie to z pewnością niemały sukces. Po emisji odcinka Kasia dostaje różne propozycje współpracy. Być może niedługo po raz kolejny usłyszymy jej głos. Energiczna, ambitna i utalentowana, a przy tym niezwykle skromna i sympatyczna - właśnie taka jest Kasia Ostrowska, uczestniczka „Tak to leciało!”, która udowodniła wszystkim telewidzom, jak ważne jest dążenie do wyznaczonych celów i spełnianie marzeń. Na poparcie tego twierdzenia, piękna dziewczyna zdradza swoje motto: „Carpe diem”. - Bo z życia trzeba czerpać garściami! - mówi.
B.S.
Opinie czytelników



