
Gospodarka/Polityka 27.09.2011
Napieralski w Stargardzie dał autograf na brzuchu
Z godzinnym opóźnieniem przyjechał w środę do Stargardu szef SLD Grzegorz Napieralski. Spowodowało to, że oczekująca na przewodniczącego grupka fanów rozeszła się. Zostali najwytrwalsi. Jednemu z nich Napieralski dał autograf na... brzuchu.
W środę około godziny 16 do Stargardu zawitał przewodniczący Sojuszu Lewicy Demokratycznej Grzegorz Napieralski. Spacerując po centrum naszego miasta, starał się zaskarbić sobie głosy stargardzian.
Można było odnieść wrażenie, że większe zainteresowanie wywołał u dziennikarzy niż mieszkańców. Wizyta przewodniczącego spowodowała, że zjechały się niemal wszystkie stacje telewizyjne. Napieralski, pytany przez dziennikarzy, mówił o sprawach "ogólnie słusznych". Zaznaczył, że ważny dla Polski jest jej status, znaczenie w Europie czy na świecie. Dodał także, że należy zadbać o silny sojusz z naszymi sąsiadami i z krajami takimi jak Stany Zjednoczone.
Przewodniczący SLD wraz ze wspierającymi go młodymi ludźmi spacerował wzdłuż ulicy Wyszyńskiego, co rusz podchodząc do przechodniów i zabiegając o ich głosy. Fakt, że spóźnił się o godzinę spowodował, że ludzie, którzy przybywali do centrum około godziny 15, zniknęli. Wprawdzie ulicą przechodzili wciąż nowi ludzie, ale przewodniczący nie wzbudzał dużego zainteresowania.
Jeden stargardzianin poprosił go nawet o autograf na brzuchu. Przewodniczący Napieralski nie odmówił. Nie zabrakło też niemiłego akcentu. Gdy przewodniczący partii zbliżył się do jednego z ogródków piwnych, klient - reagując na słowa "Będzie dobrze" - krzyknął: "Ciekawe jak będzie po kampanii?".
Aż chciałoby się zapytać, dla kogo po tej kampanii będzie dobrze...
wks
Opinie czytelników




27-09-2011
EEEEEEEEEEEE nie wypaliło tych czerwonych i tych z PełO mamy JUŻ dosyć !!!!!!!!!! olgierd