
Gospodarka/Polityka 30.09.2011
TW „Robert” donosi…
Jacek Piechota, ubiegający się o mandat senatorski w naszym okręgu, napisał w oświadczeniu lustracyjnym, że nie był współpracownikiem SB. Tymczasem we wtorek opublikowaliśmy dokumenty dotyczące współpracy TW "Robert" z tajnymi służbami PRL. Dzisiaj publikujemy donosy tego agenta z lat wcześniejszych. Także o TW "Ala", którą Piechota przygotowywał do objęcia funkcji komendantki Hufca.
We wtorek pisaliśmy, że TW "Robert" był bardzo aktywny w esbeckiej akcji pod kryptonimem "Rozłam". Jego działania przyczyniły się do represjonowania harcerzy z Hufca Szczecin Nad Odrą.
W archiwach IPN zachowały się także inne materiały świadczące o aktywności agenturalnej TW "Robert" w latach wcześniejszych. W notatce służbowej, sporządzonej przez kapitana Pawła Piecewicza z 24 października 1986 roku, czytamy: "W dniu dzisiejszym odbyłem spotkanie z TW ps. "Robert" , który przekazał mi następujące informacje..."
Zdyscyplinować
Zommera…
"W dniu 21.09.1986 o godzinie 10.00 był wyznaczony apel Hufca Szczecin Nad Odrą wraz z przeglądem drużyn, który odbyć się miał na terenie Szkoły Podstawowej nr 24 w Kluczu. Wszystkie drużyny na miejsce apelu i przeglądu udały się autobusami. Podobnie zrobił również Rafał Zommer, który jednakże wysiadł z kierowaną drużyną wcześniej i udał się na godz. 10.00 do pobliskiego kościoła i wziął z całą drużyną udział w mszy odprawianej w tej godzinie. Cały skład drużyny uczestniczył w mszy w pełnym umundurowaniu harcerskim. Jedynie tzw. "laski" poszczególnych zastępów pozostawione zostały w widocznym miejscu na zewnątrz kościoła. (…) Powyższy fakt został jednoznacznie odebrany jako demonstracja postaw przez kierownictwo Hufca i przedstawicielkę K-dy Chorągwi. Na bazie tego zdarzenia władze harcerskie podejmą działania dyscyplinujące wobec Rafała Zommera".
W tej samej notatce, w uwagach, kpt. Piecewicz dodaje: "Z uwagi na fakt, iż o prezentowaniu negatywnych postaw przez Rafała Zommera informowaliśmy władze chorągwiane i hufcowi znacznie wcześniej (…) istnieje szansa pozbawienia drużyny z jednoczesnym pozbawieniem uprawnień instruktorskich (Rafała Zommera - przyp. red.). W tym celu z naszej inspiracji K-t Hufca Jacek Piechota zorganizuje spotkanie z rodzinami harcerzy z drużyny kierowanej przez Rafała Zommera, na którym wyjaśni cały zaistniały problem z jednoczesnym podaniem do wiadomości, że członkowie rozwiązanej drużyny będą mogli brać czynny udział w działalności harcerskiej (…)".
...i pozbawić
uprawnień
Z notatki służbowej kpt. Piecewicza: "W dniu 17.10.1988 r. o godz. 20.00 odbyłem spotkanie z TW ps. "Robert", w trakcie którego uzyskałem poniższe informacje. W dniu 17.10.1988 r. w godzinach popołudniowych w Hufcu ZHP Szczecin n/Odrą odbyło się posiedzenie hufcowej Komisji Stopni Instruktorskich z udziałem Komendy Hufca oraz Komendy Chorągwi. W trakcie posiedzenia Komisja dokonała szczegółowego rozpatrzenia osiągnięć i prezentowanej postawy oraz zgodności działania ze statusem ZHP przez Rafała Zommera, który przez okres trzech lat miał otwartą próbę na pierwszy stopień instruktorski i którego opiekunem był przez cały czas aktualny Komendant Chorągwi Zachodnio-Pomorskiej ZHP Jacek Piechota, który uczestniczył również w posiedzeniu Komisji. W trakcie wspomnianego posiedzenia Komisji, po wysłuchaniu opinii opiekuna próby (…), podjęto decyzję o zamknięciu próby instruktorskiej wymienionemu ze skutkiem negatywnym. Jednocześnie podjęto uchwałę o wydaleniu wymienionego z szeregów ZHP za systematyczne łamanie przepisów ZHP".
- Piechota sam się narzucił jako mój opiekun próby instruktorskiej - mówi Rafał Zommer. - Ja nie mogłem sobie wybrać opiekuna, a on powiedział, że będzie gwarantem mojej próby. I potem tak to się zakończyło, że on wnioskował, aby zamknąć tę próbę z wynikiem negatywnym.
Był taki przyjacielski
Oficjalnie Piechota zawsze był miły w stosunku do samego Rafała Zommera i jego harcerzy. - Pamiętam, gdy go spotykaliśmy, zawsze wyciągał rękę do Rafała, był taki przyjacielski - mówi Roman Zańko. - Teraz, gdy o tym wszystkim się dowiaduję, to jest to dla mnie szok. Że SB organizowała przeciw nam takie akcje. My byliśmy przecież dzieciakami. A naszym jedynym grzechem było to, że w mundurach chcieliśmy chodzić do kościoła.
Z materiałów archiwalnych IPN wynika, że także inne osoby, które kierowały szczecińskim harcerstwem, współpracowały z SB. Aleksandra Kopeć, która po odejściu Jacka Piechoty ze stanowiska komendanta (był już posłem i pełnił wysokie funkcje w PZPR), w materiałach SB nosi pseudonim "Ala". W notatce kpt. Piecewicza czytamy: "Posiada zdolność dotarcia do interesujących nas osób, które prowadzą zdolność ze statutem ZHP".
Z sekretarki
na komendanta
Aleksandra Kopeć, nim została komendantem Hufca, pracowała jako sekretarka w Szkole Podstawowej nr 27. Z notatki służbowej chorążego SB K. Tomczaka: "W związku z tym, że przez ostatnie trzy lata była wyłączona z pracy instruktorskiej, trudno na razie wgryźć się jej w tok pracy Hufca. (…) Nie mniej jednak poprzedni komendant Jacek Piechota już od września przygotowywał ją na tę funkcję. Powoli wprowadzał ją w problemy aktualnie funkcjonujące w Hufcu, m.in. została zapoznana ze sprawą Rafała Zommera. Komendantka jest trochę rozgoryczona, że Jacek Piechota nie dokończył sprawy związanej z ograniczeniem wpływu w/w na prowadzone przez niego drużyny z wykluczeniem ze związku włącznie".
Tajnym współpracownikiem SB był również Grzegorz Janowski, zastępca komendanta w Hufcu ZHP Szczecin/Śródmieście. SB nadało mu pseudonim "Waldemar". Odegrał on rolę w rozpracowaniu operacyjnym o kryptonimie "Rozłam". Janowski współpracował z SB aż do końca, czyli upadku komunizmu w kraju. Już w wolnej Polsce pełnił funkcję komendanta aż do roku 2000. Podobnie jak Jacek Piechota, ciesząc się powszechnym szacunkiem.
Tomasz Duklanowski
Opinie czytelników




30-09-2011
artykuł pisany na zamówienie polityczne - propaganda rodem z III rzeszy heniek