
Wydarzenia 02.10.2011
Piechota straszy "Dziennik Stargardzki"
Po naszej publikacji na temat tajnego współpracownika SB o pseudonimie "Robert", Jacek Piechota straszy nas, że jeśli go nie przeprosimy pozwie nas do sądu i będzie domagał się 50 tysięcy złotych.
Od pełnomocnika Piechoty, pani adwokat Grażyny Wódkiewicz otrzymaliśmy wezwanie pod rygorem skierowania sprawy na drogę postępowania sądowego w trybie wyborczym. Piechota wzywa nas do zamieszczenia sprostowania na łamach naszej gazety. Według pełnomocnika postkomunisty "informacje dotyczące rzekomej współpracy pana Jacka Piechoty z tajnymi służbami PRL są nieprawdziwe". Dalej Piechota chce, aby redaktor naczelny "Dziennika" napisał w sprostowaniu: "przepraszam wyżej wymienionego za narażenie go na utratę dobrego imienia oraz zaufania niezbędnego do pełnienia funkcji publicznych".
Pomijam fakt, że sprostowania takie nie spełnia wymogów prawa prasowego. Nie ma w nim bowiem wskazanych konkretnych informacji z artykułu, które są nieprawdziwe. W uzasadnieniu wezwania jest jedynie ogólna informacja, że "twierdzenia autora oparte są na dokumentach o niepotwierdzonej autentyczności".
Artykuł powstał w oparciu o raporty oficera SB, który prowadził tajnego współpracownika o pseudonimie "Robert" . Dokumenty te są dostępne dla dziennikarzy w Instytucie Pamięci Narodowej w Szczecinie. Wbrew temu, co twierdzi pełnomocnik Piechoty, są one potwierdzone właśnie przez IPN. Na każdej kopii, którą dysponujemy w redakcji, jest pieczątka uwierzytelniające ich autentyczność.
W artykule pojawiły się także wypowiedzi harcerzy, których Jacek Piechota w latach osiemdziesiątych prześladował, między innymi za to, że chcieli w mundurach chodzić do Kościoła.
Pisaliśmy artykuł nie po to, żeby Jacka Piechotę przepraszać. I nie mamy takiego zamiaru. Ujawniliśmy fakty, które wyborcy powinni wiedzieć, nim zagłosują na tego "człowieka dialogu", jak o sobie mówi Piechota w tej kampanii wyborczej.
Uważamy, że wynajęcie prawnika przez Piechotę jest próbą zastraszenia nas. Jesteśmy niewielką lokalną gazetę, dla której kwota 50 tysięcy równałoby się z ogromnymi problemami. Metody Jacka Piechoty w stosunku do ludzi, z którymi różni się poglądami, nie zmieniły się od chwili, kiedy jako komendant ZHP zastraszał Rafała Zommera.
Próba zastraszenie nas, nie powiedzie się Piechocie. Napisaliśmy prawdę, bo taki był nasz dziennikarski obowiązek. I tej prawdy jesteśmy gotowi bronić przed sądem.
Tomasz Duklanowski
Opinie czytelników




02-10-2011
Będe za was trzymać kciuki przed sądem, nie dajcie sie Piechocie. Dobrze że ktoś wreszcie prawde o nim napisał. leszek