
Wydarzenia 13.10.2011
Mniej ślubów w Stargardzie
„Któż powiedział, ze nie ma na świecie prawdziwej, wiernej i wiecznej miłości? A niechże wyrwą temu kłamcy jego plugawy język” - pisał Michaił Bułhakow w arcydziele literatury rosyjskiej „Mistrz i Małgorzata”. Jak wynika z danych Urzędu Stanu Cywilnego, w te słowa z roku na rok zaczyna wątpić coraz więcej stargardzkich par. Coraz mniej par decyduje się na zalegalizowanie swoich związków. Młodzi ludzie przestawiają zdobycie wyższego wykształcenia i dobrej pracy nad założenie rodziny. Na ślub decydują się średnio dopiero po 25. roku życia lub w przypadku, kiedy na świat przyjdzie dziecko.
Niezdecydowani
- Nie decydujemy się na ślub, bo jeszcze dla nas na to za wcześnie - mówi 25-letnia Alicja, która ze swoim partnerem jest od ośmiu lat. - Nie jesteśmy pewni, czy będziemy ze sobą na zawsze. Tak jest nam dobrze, więc po co to zmieniać?
Coraz więcej młodych ludzi ma podobne zdanie na ten temat. Uważają, że ślub wszystko zmieni i jest zbyt kosztowną inwestycją. Ludzie wolą najpierw pokończyć szkoły, znaleźć dobrą pracę, a dopiero później myśleć o ewentualnym małżeństwie. - Po co mamy zawierać związek już teraz, skoro nawet nie będziemy mieli możliwości razem zamieszkać? Przecież nie wprowadzimy się do rodziców, bo to się mija z celem - mówi partner Alicji, 28-letni Jarek. - Studia już skończyłem, pracę mam, jednak żeby się ożenić, chciałbym mieć najpierw mieszkanie, a nie spotykać się z żoną tylko w knajpie. Poza tym nie wiemy, co los dla nas szykuje, czy za pięć lat wciąż będziemy razem.
Pomieszkajmy razem to się przekonamy
Wśród młodych par modne stało się ostatnio tzw. sprawdzanie partnera poprzez przedmałżeńskie zamieszkanie razem. Zakochani wolą najpierw zobaczyć, jak im się będzie układało w codziennym życiu i dopiero decydują się na ślub lub rozstanie.
- Ważne jest to, czy damy sobie razem radę przy wykonywaniu codziennych, zwykłych czynności, jak obiad, pranie czy sprzątanie - mówi 22-letnia Joanna. - Akurat z moim facetem świetnie się dogadywaliśmy zarówno wcześniej, jak i teraz, kiedy ze sobą mieszkamy. Ja sprzątam w domu i piorę, a Łukasz w tym czasie przygotowuje pyszny obiad. Za rok planujemy ślub. Znam jednak pary, które po zamieszkaniu razem dochodziły do wniosku, że to jeszcze nie to.
Życie w konkubinacie odpowiada młodym ludziom, bo nie trzeba wydawać pieniędzy na ślub, a można zaczerpnąć dorosłego życia i przekonać się, czy będzie im się układało tak samo dobrze jak przed wspólnym zamieszkaniem.
Rozwiązanie problemu (małżeństwa)
Na rozwód decyduje się coraz więcej par. Ludzie wychodzą z założenia, że lepiej się rozejść niż żyć w związku bez miłości. - Od dłuższego czasu nie dogadywaliśmy się z mężem, ale wciąż byliśmy ze sobą ze względu na dzieci - mówi pani Bożena. - Doszliśmy jednak do wniosku, że lepiej będzie zakończyć tę męczarnię niż skazywać dzieci na nieustanne awantury. Teraz spotykamy się z byłym mężem w relacjach koleżeńskich i dużo lepiej się dogadujemy. Poza tym obydwoje mamy nowych partnerów i w końcu jesteśmy szczęśliwi.
Wiele par jest gotowych wziąć rozwód dopiero wtedy, kiedy dzieci są już na tyle dojrzałe, żeby to zrozumieć. Wcześniej, nie chcąc ich ranić, żyją w niezgodzie, udając przed światem, że wszystko jest w porządku. Ludzie decydują się na rozwód nawet po wieloletnim życiu w małżeństwie, np. ze względu na zbyt szybkie i pochopne zamążpójście. - Wzięliśmy ślub, kiedy miałam 20 lat. Po roku urodziłam dziecko i nie miałam czasu ani na naukę, ani na rozwój kariery zawodowej. Teraz mam 40 lat, jestem rok po rozwodzie i w końcu czuję, że żyję - mówi pani Katarzyna. - Zaczęłam się umawiać z różnymi mężczyznami, jeżdżę po Polsce i świecie, zwiedzam i przede wszystkim odpoczywam. Syn wyjechał na studia, mąż mnie nie ogranicza, nareszcie mogę skończyć studia i mam szansę na awans. Jestem szczęśliwa.
Łatwiej być singlem
Po rozwodzie wiele osób decyduje się na samotne życie. - Po co mam się pakować w coś, co już raz mi nie wyszło? - pyta pani Barbara. - Tak jest mi lepiej, nikt nade mną wiecznie nie stoi, mam więcej możliwości i swobody, a mniej obowiązków i problemów.
Nie tylko po rozwodach jednak ludzie decydują się na bycie singlem. Obecnie zarówno kobiety, jak i mężczyźni chcą być niezależni, mieć dowolność w podejmowaniu decyzji codziennego życia. - Mam 30 lat i do głowy mi jeszcze nie przyszło, żeby brać ślub. Nie mam jeszcze stałej partnerki, ale tylko dlatego, że nie czuję się na to gotowy i nie wiem, czy kiedykolwiek będę - relacjonuje pan Tomasz. - Odpowiada mi życie w samotności, mam swoje mieszkanie i mogę je wyposażać tak jak tylko chcę. Jestem niezależny i nawet nie myślę o tym, żeby to zmieniać.
Zakochani pomimo upływu lat
Wbrew pozorom jest wiele par, które przeżywają prawdziwą miłość, pomimo kłótni czy upływu lat. - Wystarczy trafić na tę właściwą osobę, a żaden rozwód nie przyjdzie nigdy nikomu do głowy - mówi pani Mariola. - Z mężem pobraliśmy się bardzo szybko, bo po pięciu miesiącach znajomości i nasz związek trwa nieprzerwanie od 22 lat. Zdarzały się oczywiście gorsze momenty w naszym życiu, jednak kiedy masz do czynienia z prawdziwą miłością, każdy kłopot wydaje się być błahostką.
Pomimo tego, że małżeństw z roku na rok jest coraz mniej, istnieją związki zadowolone ze wspólnego pożycia i - jak się okazuje - wcale nie jest ich tak mało. Wystarczy wrócić do uroczystości „Złotych Godów”, na której przyznano odznaczenia parom ze stażem przekraczającym 50 lat. Warto przypomnieć, że takich par w naszym rejonie było aż 40. Prawdziwa miłość wciąż istnieje i warto w nią wierzyć, a kiedy już nas spotka, pamiętajmy, aby o nią dbać, bo naprawdę warto.
W całym zeszłym roku spośród osób z naszego rejonu na małżeństwo zdecydowały się 583 pary, a na rozwód 184. Dla porównania, do końca czerwca w tym roku pobrały się jedynie 242 pary, a rozwiodło 65.
P.K.
Opinie czytelników




13-10-2011
pewnie po co po rozwodzie pakować się w następny związek? Lepiej znaleźć sobie jakiegos przyjaciela i żyć z nim Małżeństwo zmienia wiele a wolny związek to dopiero coś większa miłość i tęsknota proc