
Gospodarka/Polityka 13.10.2011
„Egipskie ciemności” na osiedlu Zachód?
Na osiedlu Zachód w Stargardzie niedługo może zapanować zupełna ciemność. Spółdzielnia negocjuje z Eneą Operator warunki konserwacji oświetlenia na tym terenie. Zgodnie z umową, spółka może usunąć lampy, jeśli strony nie dojdą do porozumienia.
Utrzymaniem lamp na osiedlu Zachód zajmuje się Enea Operator. Na mocy umowy, zawartej ze Spółdzielnią Mieszkaniową w Stargardzie Szczecińskim, firma do tej pory dokonywała prac związanych z konserwacją oświetlenia, tj. malowaniem słupów, wymianą żarówek itp. Na terenie osiedla znajduje się 288 lamp, z czego część (168) należy do spółdzielni, a reszta do Urzędu Miejskiego w Stargardzie. Ci pierwsi wystąpili do spółki o wycofanie się z ich terenu, twierdząc że firma pobiera zbyt duże opłaty za utrzymanie metalowych konstrukcji.
Spółdzielnia się
nie dogadała
Negocjacje w sprawie ustalenia nowej stawki nie przyniosły na razie efektu. W pierwszych rozmowach uczestniczył stargardzki oddział Enei. Gdy rozmowy nie przyniosły efektów, sprawa trafiła do centrali w Poznaniu. Jeśli tym razem Spółdzielnia nie dogada się z konserwatorem, ten drugi - wedle prawa - może usunąć lampy.
- Nie zgadzam się z opinią spółdzielni, że bierzemy za dużo pieniędzy za utrzymanie. Opłaty naliczamy tylko za wykonanie konkretnej pracy - tłumaczy Zdzisław Krzyżaniak, pełnomocnik Enea do spraw oświetlenia Rejonu Dystrybucji Stargard Szczeciński. - Szczerze mówiąc, nie rozumiem spółdzielni. Pewnie chcą inwestować w oświetlenie halogenowe na blokach, ale póki co, jeśli zdemontujemy lampy, na osiedlu zapanuje mrok i będzie bardzo niebezpiecznie.
Na terenie osiedla znajdują się również lampy należące do Urzędu Miejskiego. Część z nich postawiono na terenie spółdzielni. Przedstawiciel firmy odniósł się również do tej kwestii. - Urząd Miejski płaci, więc nie ma potrzeby usuwać i tych lamp. Z racji, iż niektóre oświetlenie biegnie przez tereny spółdzielni, będziemy tak kombinować, żeby innymi ścieżkami doprowadzić tam prąd.
Prezes nabiera
wody w usta
Sprawy póki co nie chce komentować Aneta Kremer-Seredyńska, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Stargardzie Szczecińskim. Twierdzi, że jej wypowiedź i tak nic by nie zmieniła.
- Negocjacje wciąż trwają - mówi Grzegorz Chudzik, naczelnik Wydziału Inżynierii i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Stargardzie Szczecińskim. - Gdyby strony jednak się nie dogadały, postaramy się zabezpieczyć technicznie lampy, które znajdują się w naszym posiadaniu.
Koszt utrzymania jednej lampy wynosi około 12,34 zł miesięcznie. Dla 120 słupów, które posiada Urząd Miejski, jest to kwota 1480,80 zł. W przypadku spółdzielni mogłaby ona wynieść nawet 2073,12 zł miesięcznie. Niestety z każdym klientem warunki umowy ustalane są indywidualnie, przez co nie wiadomo, ile kosztów ponosi spółdzielnia za utrzymanie 168 lamp. Zarówno lampy halogenowe, jak i sodowe, które instalowane są na blokach, charakteryzują się porównywalnym poborem mocy, więc koszt ich eksploatacji pod tym kątem jest na podobnym poziomie.
Negocjacje między stronami są wciąż na etapie ustaleń, choć już teraz wiadomo, że rozmowy nie przynoszą efektów. Z nieoficjalnych informacji wynika, że spółdzielnia ma czas na zaakceptowanie warunków umowy do środy. Po tym terminie Enea ma prawo usunąć sporne lampy.
Do oświetlenia na osiedlu Zachód wrócimy w piątkowym wydaniu „Dziennika”. B.S.
Opinie czytelników




13-10-2011
Z tymi ciemnościami to jest poprostu dramat. Przede wszystkim jest barezpiecznie. Halogeny natomiast, zamontowane tylko w niektórych miejscach dają światło punktowe i nie rozwiazują problemu. Aby tylko nie doszło do tragedii przez czyjąś nieodpowiedzialność i wygórowane ambicje. Kaziu