
Gospodarka/Polityka 04.11.2011
Enea: Na części osiedla zapanuje mrok
Przedstawiciel Enei S.A. w rozmowie z dziennikarzem odnosi się do zarzutów spółdzielni dotyczących negocjacji w sprawie konserwacji lamp na osiedlu Zachód. Decyzja o usunięciu słupów już zapadła. Firma przystąpi do prac za kilka dni.
Wszystko wskazuje na to, iż Enea S.A. usunie sporne lampy na osiedlu Zachód. O braku porozumienia między firmą a Spółdzielnią Mieszkaniową w Stargardzie Szczecińskim pisaliśmy w poprzednich wydaniach "Dziennika". Prezes spółdzielni Aneta Kremer-Seredyńska winą za wynikłą sytuację obarcza Eneę S.A., która - jej zdaniem - żądała zbyt dużych kwot za konserwację oświetlenia. Na te i inne zarzuty odpowiada Zdzisław Krzyżaniak, pełnomocnik Enea S.A. do spraw oświetlenia Rejonu Dystrybucji Stargard Szczeciński.
- Informacje podane przez panią prezes są nieprawdziwe, zarówno jeśli chodzi o zaproponowane ceny, jak i sam przebieg negocjacji - mówi. Według przedstawiciela Enei S.A., rozmowy prowadzono już za kadencji poprzedniego zarządu spółdzielni, a więc w momencie, gdy jej prezesem był jeszcze Andrzej Foryś (Aneta Kremer-Seredyńska sprawuje tę funkcję od marca 2010 roku). W ubiegłych latach w umowie zawartej między stronami uwzględniano koszty eksploatacji oświetlenia, które firma wyliczała na podstawie środków zaksięgowanych na osobnym koncie księgowym.
Stawki według cennika
Enea S.A. w 2010 roku zaproponowała jednak spółdzielni nową wersję umowy, w ramach której ta mogłaby decydować o ilości przeprowadzonych prac, wedle własnych potrzeb. Zarząd spółdzielni wystosował pismo jako odpowiedź na propozycję nowej treści umowy z własnymi propozycjami zmian. Cała sytuacja miała miejsce w lutym ubiegłego roku. Zaproponowano ilość i rodzaj zabiegów eksploatacyjnych, tak że średnia cena - licząc według starego typu umowy - wyniosła 8,31 zł. Należy zauważyć, że było to zgodne ze średnimi kosztami z roku poprzedniego plus podwyżka 9%.
- Prawdopodobnie stąd pani prezes nie wie, jakie przed rokiem 2010 obowiązywały stawki za poszczególne zabiegi konserwacji. Stąd pewnie również odpowiedź pani prezes, cyt. "(…) Największą podwyżkę zaproponowano jednak za wymianę źródła światła". To ja się pytam konkretnie, o ile wzrosła? Bo według Enea S.A., wzrost wyniósł 9% - sugeruje Zdzisław Krzyżaniak. - Opłaty za wykonanie prac, w tym wymianę źródeł światła, ustalaliśmy zgodnie z cennikiem Sekocenbudu, którego twórcą jest Ośrodek Badawczo-Organizacyjny Budownictwa Projekt - instytucja niezależna, z której korzystają wszyscy wykonawcy robót budowlanych. Od samego początku negocjacji za wymianę żarówki zaproponowaliśmy 160,81 zł netto. Nigdy natomiast przedstawione koszty konserwacji nie przekroczyły 11 zł brutto na jedną oprawę. Po kilku spotkaniach na rozmowy musieli przyjechać przedstawiciele centrali z Poznania. Widocznie pani prezes uznała, że pracownicy rejonu Stargard są za mało ugodowi. Niestety, również oni nie byli w stanie dogadać się ze spółdzielnią.
Nowy zarząd, nowe problemy
Na dowód tego, przedstawiciel Enei S.A. pokazuje pisma z korespondencji między stronami. Wynika z nich m.in. że w ubiegłym roku firma Enea S.A. zaproponowała wycenienie 35 źródeł światła do wymiany. Ilość ta wynika z przyjętych założeń zużycia i dotychczasowej praktyki wymiany źródeł światła. W dokumentach sprawy znajduje się również pismo z 2008 roku, zaadresowane do Spółdzielni Mieszkaniowej w Stargardzie Szczecińskim. Firma wspomina w nim, że w związku z niższymi kosztami eksploatacji, nie podwyższa stawki za konserwację oświetlenia. - To dowód na to, że nie naciągamy spółdzielni. Gdy planowany zysk jest za duży, nie podnosimy stawek i wykonujemy w tej cenie dodatkowych prac związanych z konserwacją lamp - mówi Zdzisław Krzyżaniak.
Enea S.A. twierdzi, że problemy w podpisaniu umowy zaczęły się w momencie, gdy prezesem została Aneta Kremer-Seredyńska. Nowy zarządca zwrócił się do firmy o udostępnienie pism zapewniających, że to ona jest właścicielem oświetlenia. W odpowiedzi Enea S.A. zasugerowała spółdzielni, aby ta poszukała stosownych dokumentów we własnym archiwum. Zarząd SM złożył skargę do Urzędu Regulacji Energetyki, który nie poparł wniosku, uzasadniając to faktem, iż nie może decydować w sprawach ustaleń regulowanych umową cywilno-prawną. Co prawda spółdzielni przedłożono w końcu wspomniane pismo, niemniej w rozmowach między stronami powstał impas, którego - zdaniem Enei S.A. - nie chciał przezwyciężyć zarząd spółdzielni.
Burzliwe negocjacje
- Na rozmowy zawsze chodziliśmy do spółdzielni, nigdy na odwrót. Gdybyśmy nie chcieli negocjować, jak twierdzi pani prezes, to zarząd starałby się o spotkanie z nami, a tak nie było - opowiada przedstawiciel Enei S.A., odpowiadając na zarzut niewywiązywania się firmy ze swoich obowiązków. - Osobiście pilnuję takich spraw. Lampy są odpowiednio zakonserwowane, dwa lata temu zostały poddane malowaniu. Proponuję wizję lokalną we trójkę: pani prezes, pan redaktor i ja. Przejdziemy się po osiedlu Zachód i jednoznacznie ocenimy stan konserwacji oświetlenia na tym terenie.
- A jeśli chodzi o zarzut, jakoby naciskamy na spółdzielnię, co jakiś czas wyłączając prąd na osiedlu, to chcę zaznaczyć, że w Enea S.A. w Stargardzie nie pracują ludzie, którzy w swojej działalności zawodowej kiedykolwiek stosowaliby metody przymusu rodem z PRL-u. W dzisiejszych czasach na takie dictum można pozwać kogoś do sądu, a tego spółdzielnia nie zrobiła - dodaje.
Jednak będzie ciemno
- Usunięcie lamp spowoduje częściowe wyłączenie oświetlenia na terenach os. Zachód, administrowanych przez Miasto Stargard, gdyż na obecnym etapie nie ma możliwości zasilania tych lamp z innych ciągów zasilających. O całej sprawie zostały już powiadomione władze Stargardu.
Decyzja o usunięciu 168 lamp, znajdujących się na terenie spółdzielni, już zapadła. Firma zlikwiduje słupy w przeciągu najbliższych dni. W chwili obecnej ustalane są ostatnie kwestie prawne. Spółdzielnia wciąż nalicza opłatę za bezumowne zajęcie terenu. Przypomnijmy: zarząd SM od kwietnia bieżącego roku obciąża Eneę S.A. kosztami w wysokości 2 zł dziennie za każdy słup znajdujący się na osiedlu Zachód. W chwili obecnej wartość wszystkich faktur wynosi około 69 000 złotych.
- Podtrzymuję wszystkie swoje wypowiedzi z poprzedniego artykułu - komentuje Aneta Kremer-Seredyńska, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej w Stargardzie Szczecińskim. - Podane przez Eneę S.A. kwoty i informacje są nieprawdziwe, mam na to wszystko dokumenty - dodaje.
B.S.
Opinie czytelników




06-11-2011
Jedni i drudzy diabła warci. Ten dyrektor byłego Rejonu a teraz Oddziału to porażka w energetyce. tak sie nadaje na dyrektora jak świnia na astronautę. Natomiast nie wiem jak wyglada sprawa drugiej strony pani prezes nie należy do głupich osób więc coś to nie tak pewnie zastępca ten ubek Kopczyński w tym palce macza !!! olo