
Sport 15.11.2011
"Liczymy, że stargardzianie nie zawiodą"
W pierwszą sobotę grudnia stargardzianie po raz pierwszy w historii zobaczą w swoim mieście galę MMA. Wydarzenie to już dziś jest określane mianem sportowego przedsięwzięcia roku. O kulisach imprezy z Arturem Narkunem i Tomaszem Madejskim - dwoma z czterech organizatorów - rozmawia Sławomir Stańczyk.
- Gala MMA to nowość na stargardzkim podwórku. Skąd właściwie pomysł, by zorganizować tego typu imprezę?
A.N.: Przede wszystkim stąd, że sami uprawiamy ten sport i chcemy zarazić nim jeszcze większą liczbę osób. Co więcej, w Stargardzie takiej gali do tej pory nie było i czas to zmienić. Skoro podobne gale odbywały się już w Choszcznie, Barlinku czy Pyrzycach, to dlaczego nie zrobić takowej u nas?
T.M.: Plusem jest też to, że mamy bardzo dobre warunki. Stargard to spore miasto, jest też duża hala, która - miejmy nadzieję - wypełni się po brzegi.
- Jak można wnioskować po realizacji wspomnianych przez was imprez, popyt na tego typu dawkę adrenaliny jest...
A.N.: Ogólnie rzecz biorąc, na zachodzie kraju jest znacznie większe zainteresowanie sportami walki. Jeśli popatrzeć na wschodnią ścianę Polski, takiego odzewu jak tutaj nie ma. Dlatego liczymy, że stargardzcy kibice 3 grudnia nie zawiodą.
- Jak będzie wyglądała stargardzka gala w porównaniu z tymi, które odbywały się już m.in. w Pyrzycach czy Choszcznie?
T.M.: Chcemy, by była bardziej profesjonalnie zorganizowana. Bierzemy pod uwagę profesjonalne oświetlenie ringu, nagłośnienie, efektowne światła i inne elementy, które wkomponują się w idealną całość. Będzie też pełnowymiarowy ring bokserki, czego nie było podczas tamtych imprez.
- Jak będzie wyglądał program gali? Ile będzie trwała?
T.M.: Myślę, że około 3 godzin. Będą dwie walki amatorskie i pięć zawodowych. Między walkami odbywać się będzie pokaz tajskiego boksu.
- A czym właściwie różni się MMA od boksu tajskiego?
A.N.: MMA to połączenie wielu stylów walk, m.in. tradycyjnego boksu, zapasów, brazylijskiego jiu-jitsu i właśnie boksu tajskiego. Widowiska takie niekiedy są niezwykle emocjonujące.
- Ale czy na tyle, by przyciągnąć tysiące stargardzian? Jaką frekwencję szacujecie podczas imprezy?
T.M.: Trudno powiedzieć. Ale ze względu na duże zainteresowanie sportami walki w naszym mieście, powinno być dobrze. Zachęcający wydaje się być pojedynek wieczoru z udziałem Tomasza Stasiaka - człowieka dobrze znanego nie tylko w Stargardzie, ale i w całej Polsce.
- Kogo, oprócz Tomka, zobaczymy podczas grudniowej gali?
A.N.: Pełną listę zawodników podamy na dniach. Ale już teraz możemy powiedzieć, że będą zawodnicy z Krakowa, Ełku, Gorzowa i Piły. Pozostali reprezentować będą Stargard i Choszczno.
- Czy będzie to jednorazowa impreza czy planujecie ją kontynuować?
T.M.: Dużo zależy od zainteresowania i powodzenia pierwszej edycji. Jeżeli ludziom się spodoba, będziemy chcieli co najmniej raz w roku coś takiego organizować.
- W ostatnią sobotę walki MMA mogli podziwiać po raz kolejny szczecinianie. Jak ocenicie występ Macieja Różańskiego ze Stargardu?
A.N.: Maciek to nasz dobry kolega i - wiadomo - trzymaliśmy za niego kciuki. Moim zdaniem, zaprezentował się bardzo dobrze, szczególnie jeśli chodzi o stójkę. O dziwo, nie skończył w parterze.
T.M.: Moim zdaniem, była to najbardziej efektowna walka podczas gali.
- Kilka miesięcy temu były już plany organizacji gali MMA. W efekcie gala nie doszła do skutku. Nie obawiacie się, że wskutek tego ludzie mogą z waszej propozycji już nie skorzystać?
T.M.: Na to, że tamta gala się nie odbyła, nie mieliśmy wpływu. Kto inny ją organizował i kto inny był za poszczególne kwestie odpowiedzialny. Wiemy tyle, że przyczyną odwołania imprezy był wadliwy parkiet w hali, w której miała się ona odbyć. Organizator, mimo zapowiedzi, nie umówił następnego terminu i to my postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce.
- Powiedzcie jeszcze, jak wygląda organizacja takiej gali od strony czysto marketingowej? Czy potencjalni sponsorzy są chętnie nastawieni do współpracy z wami? Albo czy w ogóle chcą angażować się w tego typu przedsięwzięcia?
A.N.: Szczerze mówiąc, wkład w imprezę w 100 procentach jest nasz. Większość inicjatyw odbywa się w ramach patronatu, a ewentualną pomoc oferują jedynie firmy, które są z nami zaprzyjaźnione. Może po pierwszej edycji coś w tej kwestii się ruszy...
Opinie czytelników




15-11-2011
Dla mnie MMA to jest nic innego jak dzika walka ludzi z buszu . To nie ma nic wspólnego ze sportem ! Ale , co się nie robi, aby pokazać coś nowego . W tej walce nie ma żadnej tożsamości określającej osoby występujące w tej szarpaninie . Jest to coś w rodzaju pokazu , ale czego ? Zezwierzęcenia człowieka , albo człowiek w tym pokazie zniża się do poziomu zwierzęcia ! krytyk sportowy