Kanały informacyjne - RSS
22.05.2012
Wyślij artykuł, powiadom nas o wydarzeniu.
Informacje

Sport 25.11.2011

Narkun po skandalu w Rosji: Safarov zachował się gorzej niż amator

Szerokim echem odbił się incydent, do jakiego doszło 11 listopada przed galą MMA w Rosji. Tomasz Narkun, jeden z dwóch polskich reprezentantów, został uderzony przez rywala podczas ważenia przed bezpośrednią walką. Środowisko sportowego jest oburzone. "Ten człowiek jest spalony" - piszą internauci. - Dla mnie taki zawodnik nie powinien w ogóle stawać na ringu - dodaje Narkun.
Tomasz Narkun po przyjeździe z Rosji spotkał się z "Dziennikiem". Opowiedział o kulisach zdarzenia i o tym, co działo się później. - Dostałem mnóstwo maili, telefonów w tej sprawie. Ludzie są zbulwersowani tym, do czego dopuścił się mój rywal - przyznaje 22-letni reprezentant stargardzkiego klubu Berserkers Team.

Czegoś takiego jeszcze nie było

Zajęcia w stargardzkiej sekcji doskonale znanego w całym kraju klubu rozpoczął w wieku 16 lat. Jak sam mówi, zawsze fascynowały go sporty walki. - Postanowiłem, że muszę coś w sporcie osiągnąć - twierdzi.  Tomasz Narkun dość szybko podpisał kontrakt z organizacją M1-Global, skupiającą wielu znakomitych zawodników. Saparbek Safarov, z którym miał walczyć 12 listopada, był swego rodzaju przystankiem w jego karierze. Na ringu Tomek spotykał się ze znacznie silniejszymi zawodnikami. - Najwidoczniej Safarov bał się tej walki, nerwy mu puściły i stało się to, co się stało - szuka wyjaśnienia zaistniałej sytuacji stargardzianin.
Przypomnijmy. Safarov podczas piątkowego ważenia najpierw prowokował Polaka, a gdy ten odpowiadał na jego zaczepki, dwukrotnie uderzył go z tzw. partyzanta. Film, na którym widać całe zajście, obejrzało w serwisie youtube.pl już ponad milion internautów. - Dla wszystkich to, co się stało, to olbrzymie zaskoczenie. Osoby, z którymi rozmawiałem, mówią, że czegoś takiego jeszcze nie widzieli - mówi Tomasz Narkun. Nawet Aleksander Emelianenko - doskonały rosyjski zawodnik - potępił zachowanie swojego rodaka.

Nie wytrzymał presji

Safarov po tym, jak uderzył Narkuna, uciekł. - Byłem tak przez to zajście nabuzowany, że mogłem go tam rozszarpać - wspomina stargardzianin. - Uważam się jednak za zawodnika profesjonalnego i takich zachowań jak mojego niedoszłego rywala nie zamierzam ani tolerować, ani sam się dopuszczać.
Około 10 minut po zdarzeniu, po rozmowach z osobami ze swojej ekipy, pochodzący z Dagestanu zawodnik podszedł do Narkuna i wyciągnął rękę w geście przeprosin. - Podałem mu rękę i chciałem z nim wyjść na ring. Moi menedżerowie wybili mi jednak ten pomysł z głowy - kontynuuje Tomasz Narkun. Jego brat Robert dodaje: - Tomek odmówił walki nie dlatego, że się bał. Nic bardziej mylnego. Zrobił to z prostych zasad: walki powinny odbywać się na ringu, a nie - tak jak w tym przypadku - podczas ważenia. Równie dobrze mogli pobić się, wysiadając z samolotu. Byłoby po problemie.
W międzyczasie, kiedy Narkun ogłosił, że na ringu nie stanie, Safarov został zdyskwalifikowany. Jego przyszłość w organizacji M1-Global również stoi pod dużym znakiem zapytania. Po wszystkim tłumaczył się a to, że Narkun go sprowokował, a to że w momencie walki "nie był sobą". - Podczas ważenia to Polak mnie prowokował i nie wytrzymałem. Po wszystkim podszedłem do niego, podałem mu normalnie rękę, a on ją uścisnął. Czemu pogodził się, a potem odmówił walki, to trudno pojąć - mówił Safarov po zdarzeniu. Ale dodał od razu: - Ja półtorej doby nie jadłem, przyjechałem tutaj i "zleciało" mi do tej walki 3 kg. W ciągu 50 minut przed wagą zrzuciłem jeszcze 3 kg i dlatego nie byłem sobą. Nie wytrzymałem.
Jedno zdanie z jego wypowiedzi budzi jednak szokujące doznania. - Jeśli on jest fighterem i przyjeżdża czy przylatuje z tej swojej Polski, to czemu wystraszony ucieka...

Bandzior z ringu

Portal fightsport.pl pisze, że nie są to pierwsze kłopoty natury emocjonalnej Safarova i ogólnie uznawany jest on za tzw. bandziora ringowego. "Poziom adrenaliny, jaki zawsze prezentuje, nie tylko podczas walk sportowych, był już nie raz przyczyną problemów z nim. Także podczas eventu w Astrachaniu, już po walce swojego rodaka Mahomeda Malikova z Aleksandrem Emelianenko, wdarł się on na ring i próbował wykrzyczeć coś do rosyjskiej widowni kanału "Rassija-2", która transmitowała galę, ale został w porę powstrzymany" - czytamy.
Tomasz Narkun, który już ochłonął po całym zamieszaniu związanym z jego osobą, mówi że chętnie spotkałby się po raz kolejny z Safarovem. Ale tym razem na ringu. - Gdybym się bał z nim walczyć, jak mówią co poniektórzy, to w ogóle nie pojechałbym do Rosji. Chcę w przyszłości z nim walczyć i pokazać, że ten rywal nie stanowi dla mnie żadnego problemu - zapowiada stargardzki zawodnik.
Dodajmy, że po całym skandalu nawet Rosjanie odwrócili się od swojego zawodnika. Wystarczy wejść na fora i poczytać opinie internautów. Większość krytykuje go za to, co zrobił. "Ten człowiek jest spalony" - piszą kibice. - Tak głupim i prostackim zachowaniem postawił na sobie krzyżyk - dodają bracia Tomasz i Robert Narkunowie.

StS

Narkun po skandalu w Rosji: Safarov zachował się gorzej niż amator
Opinie czytelników

25-11-2011

Widziałem ten filmik. Może i ruskowi puściły nerwy, ale to nie on wyszedł na ci.o.tę :) heY

25-11-2011

a ja widziałem filmik i myślę że tomek zachował się jak prawdziwy profesjonalista a nie głupek ale zawsze się znajdą takie śmiecie jak ty co chcą się dowartościować zza monitora.... fied

28-11-2011

prawie sie popłakał hehehehe wstyd

28-11-2011

ty płaczesz jak stary wchodzi ci do wanny bond

29-11-2011

Jak amator co za ciota to ma byc wojownik ha ha