Kanały informacyjne - RSS
22.05.2012
Wyślij artykuł, powiadom nas o wydarzeniu.
Informacje

Gospodarka/Polityka 29.11.2011

Mieszkańcy walczą o drogę

Mieszkańcy fragmentu ulicy Spokojnej od 27 lat dopominają się, aby droga, przy której mieszkają, została utwardzona. Miasto składało im propozycję kupna, informując że droga jest działką. Później zdanie zmieniono. Sąsiedzi potwierdzają, że nie bardzo wiedzą, jak ten odcinek traktować. Zdaje się, że władze miasta również tego nie wiedzą.

Przemierzając ulicę Spokojną, napotykamy na boczny, piaszczysty odcinek drogi, który wygląda jak przyszły plac budowy. Podlega on pod nazwę ulicy.
W 1984 roku państwo Dziedzicowie wykupili działkę budowlaną przy ulicy Spokojnej. Nie było tam ani mediów, ani kanalizacji. - To były czasy komuny. Postanowiliśmy, że podłączymy wszystko na własną rękę, ponieważ tak będzie szybciej - mówi Stanisław Dziedzic.
Problem rozpoczął się, gdy mieszkańcy zaczęli upominać się o utwardzenie drogi, która do dziś pozostaje nietknięta. Od lat trwa typowa urzędowa spychologia wokół tej domniemanej drogi. Są tam wybudowane cztery domy, a kończy się ona ślepo, bezpośrednio przed bramą ogródków działkowych.
- Jeden z działkowiczów na własną rękę wysypał żwir, aby można było trochę lepiej jeździć. Ale jak przychodzą deszcze, to wtedy wszystko spływa - nie tylko do studzienek kanalizacyjnych, ale również pod nasze posesje. Nie ma szans, żeby normalnie wyjść z domu. Żeby się stąd wydostać, musimy ubierać worki na buty lub kalosze, bo jest okropne błoto - mówią nasi rozmówcy.
Pod koniec lat 80. wykonanie odcinka drogi przy Spokojnej zostało ujęte w planach budżetowych miasta, jednak krótko po tym mieszkańcy spotkali się z odmową z powodu braku pieniędzy. Ta sytuacja powtarzała się przez następne lata.

Droga to czy działka?

Mieszkańcy napisali wniosek w sprawie utwardzenia drogi do Urzędu Miejskiego we wrześniu 1999 roku. W październiku dostali odpowiedź z odmową. „W odpowiedzi na Państwa wniosek (…), z przykrością informuję, iż wykonanie remontu drogi ze względu na brak środków finansowych nie jest możliwe. Istnieje możliwość ubiegania się o nabycie działki nr 15 i urządzenia jej we własnym zakresie” - pisał naczelnik Wydziału Inżyniera Miasta Stanisław Kazimierski. Wtedy pojawił się też nowy problem - czy felerny odcinek ulicy Spokojnej jest drogą czy działką...
Ludzie są w dalszym ciągu oburzeni takim obrotem sprawy. - Liczyliśmy na jakąś pomoc, a oni każą nam się składać na wykup drogi. To skandal! Jak to możliwe, że droga jest działką, skoro mieszkamy przy ulicy Spokojnej? To samo w sobie jest absurdem. Poza tym droga prowadzi do ogródków działkowych i jak wtedy będzie wyglądała kwestia przemieszczania się działkowiczów? Zastosowano wobec nas zwykłe odwlekanie sprawy - mówią mieszkańcy.
Kilka lat później uznano, że to droga należąca do miasta. W 2003 roku pan Stanisław Dziedzic ubiegał się osobiście o interwencję w tej sprawie w Urzędzie Miejskim. Ten sam naczelnik poinformował o tym, że harmonogram remontów i modernizacji dróg został już zamknięty i tym samym nie ma funduszu na inne drogi. „W bieżącym roku posiadane środki budżetowe zostały już rozdysponowane, ale czynione są starania o pozyskanie dodatkowych środków pomocowych, przy czym w pierwszej kolejności wykonywane będą drogi ujęte w harmonogramie” - pisał Kazimierski.

Egipskie ciemności

Mieszkańcy od początku borykają się z brakiem oświetlenia. Nie ma ani jednej lampy. - Trzydzieści lat temu władze obiecały, że w zamian za to, że podłączyliśmy sobie sami media, zbudują nam tę drogę i dadzą lampy. Do dziś nie ma ani drogi, ani oświetlenia. Od 30 lat słyszymy też w Urzędzie Miejskim, że chętnie zrobiliby tę drogę, ale nie ma kasy - mówi pan Roman Kukuła.
Jest to niebezpieczna sytuacja dla mieszkańców, szczególnie po zmroku. Potwierdza to pan Stanisław Dziedzic, którego dom usytuowany jest na końcu drogi. - Musimy chodzić z latarkami, bo nic nie widać. W każdej chwili można złamać nogę przez te dziury w drodze. Dzielnicowy zaproponował mi, żebym kupił sobie broń dla bezpieczeństwa

Uciążliwi działkowicze

Inną kwestią do rozwiązania jest problem ogródków działkowych. Brama wjazdowa jest zamknięta i działkowicze nie mogą tam wjeżdżać swoimi samochodami. W związku z tym parkują na drodze - tam, gdzie się da. Często zastawiane są wjazdy do domów, a mieszkańcy nie mają możliwości wjechania na własne podwórko. Rozwiązaniem byłoby stworzenie niewielkiego parkingu dla właścicieli ogródków, którzy codziennie blokują drogę. Co ciekawe, przy drodze tej ustawiony jest znak zakazu zatrzymywania się i postoju. Dla mieszkańców jest to co najmniej dziwne. - Jak możliwe jest egzekwowanie stosowania się do tego przepisu na drodze, która - po pierwsze - jest ślepa, a po drugie - ludzie nie mają gdzie stawiać swoich samochodów? - mówi pan Dziedzic.
Po odmowach, z jakimi się spotkali, mieszkańcy poczuli się urażeni i nie kontynuowali walki. Aż do dzisiaj. Ich cierpliwość zostaje ciągle wystawiana na próbę. Za każdym razem, kiedy pada deszcz, mają utrudnione życie. Dziś znów chcą coś z tym zrobić, bo robi się coraz bardziej niebezpiecznie dla ich zdrowia. Planują udać się z tym do Rady Miejskiej, a jeśli to nie pomoże, do samego prezydenta.

Natalia Michalska

Mieszkańcy walczą o drogę
Opinie czytelników

Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany. Dodaj pierwszy komentarz! Redakcja