Kanały informacyjne - RSS
22.05.2012
Wyślij artykuł, powiadom nas o wydarzeniu.
Informacje

Sport 13.12.2011

"Chłopcy są w cieniu dziewcząt"

Arkadiusz Rozwód, nauczyciel wychowania fizycznego w Zespole Szkół nr 5, trener Ludowego Uczniowskiego Klubu Sportowego Piątka oraz organizator rozgrywek amatorskiej siatkówki, opowiedział nam o kulisach siatkówki w naszym mieście. Jak przyznał, jest coraz lepiej, ale wciąż dyscyplina ta jest w cieniu innych. - Stargard stać na to, by kształcić dzieci w różnych dyscyplinach sportowych. Nie tylko w piłce nożnej czy koszykówce, ale i piłce siatkowej - mówi.
- Siatkówka w Stargardzie odżywa. Zgodzi się pan z tym stwierdzeniem?
- Myślę, że tak, zwłaszcza jeśli chodzi o siatkówkę żeńską. Z chłopcami jest jeszcze problem, ale z czasem powinno się to zmienić.
- A w czym tkwi problem?
- Głównie w tym, że brak jest zorganizowanych grup siatkarskich zrzeszających uczniów szkół podstawowych i gimnazjów. Z kolei starsi zawodnicy więcej wymagają, potrzebują ciągłego podnoszenia swoich umiejętności. Dlatego jeśli dalej nie będzie poparcia u odpowiednich osób i instytucji, to ci chłopcy będą musieli poszukać innej drużyny, a ja będę zajmował się młodszą grupą. Zależy mi, by rozpowszechniać siatkówkę wśród tych osób, które z tym sportem nie miały nic wspólnego albo miały bardzo mało do czynienia.
- Czyli co byłoby receptą na uzdrowienie sytuacji?
- Grupy młodzieżowe z MOS-u. Wtedy ja lub ktoś inny prowadziłby MOS-owską grupę, ktoś inny kolejną grupę na osobnych zajęciach. Problem jest w tym, że większość zajęć dla starszych i młodszych odbywa się w jednym czasie i w jednym miejscu, a wtedy ćwiczenia trzeba indywidualizować. Co prawda pracuję już w ten sposób od kilku lat, ale uważam, że trzeba iść z postępem, z duchem czasu i zmieniać system pracy.
- Drużyna Piątki, której jest pan trenerem, występuje w lidze szczecińskiej. Skąd w ogóle pomysł uczestnictwa w tych rozgrywkach?
- Pomysłodawcą był kapitan drużyny Patryk Przepióra i to on namówił nas, żebyśmy grali w Szczecinie. Czwarta liga, w której rywalizowaliśmy przed rokiem, prawdę mówiąc mocna nie była. Oprócz nas, w stawce 12 drużyn liczyło się jeszcze Gryfino i Łobez. W ostateczności nie przegraliśmy żadnego meczu i o mały włos uzyskalibyśmy awans aż do drugiej ligi. Był jednak pewien warunek. Musieliśmy wygrać dwumecz z trzecim zespołem trzeciej ligi, co udało nam się zrealizować, a później pokonać dziesiąty zespół drugiej ligi. Pierwszy mecz przegraliśmy wtedy 1:3, a w drugim zdołaliśmy w odwrotnym stosunku wygrać. Wówczas decydująca okazała się liczba zdobytych małych punktów, w których o siedem oczek byliśmy gorsi. W ten sposób uciekła nam druga liga.
- Ale w trzeciej lidze radzicie sobie świetnie. Jak na razie tylko jedna porażka.
- Przegraliśmy dotychczas tylko z Megawatem w jego hali. Jest to obiekt, który znajduje się na Górnym Basenie, w budynku elektrowni, na piętrze. Swoją drogą, hala jest bardzo malutka, za linią końcową są schody prowadzące w dół... W zeszłym roku jak graliśmy, to skrupulatnie przygotowywaliśmy się do tego meczu. Wynajęliśmy nawet halę w II LO. W tym roku tak nie zrobiliśmy i to był błąd, bo skończyło się naszą porażką 1:3.
- Ale w pozostałych spotkaniach notowaliście serię zwycięstw. Powodów do narzekań chyba nie ma.
- Był jeszcze jeden mecz, który wygraliśmy tylko 3:2. To spotkanie także traktujemy jako wpadkę, bo uciekły nam wówczas pewne punkty. Poza tym nie jest tak źle (śmiech).
- W Stargardzkiej Amatorskiej Lidze Siatkówki również prowadzi pan dwa zespoły. Jak w tym roku wygląda zainteresowanie rozgrywkami?
- Bardzo podobnie jak w latach poprzednich. Wciąż martwi mnie to, że nie dołączają nowi, młodzi gracze. Oprócz dwóch moich zespołów, w których występują uczniowie i absolwenci Zespołu Szkół nr 5, i ekipy Com.bat Komputery - podopiecznych Marka Różyczki, brakuje świeżej krwi. Ligę tworzą głównie osoby, które grają w niej od początku.
- Swego czasu nie do ogrania był Enterprise. Od dwóch lat zespół ten nie występuje na stargardzkich parkietach.
- Enterprise grał w Stargardzie bodaj przez trzy lata i, rzeczywiście, był mocnym punktem rozgrywek. Z tamtego zespołu pozostał jeszcze jeden gracz - Bartosz Drula, który występuje w Let's Go (obecnie leczy kontuzję - przyp. red.). Muszę przyznać, że dostaliśmy dobrą lekcję od Szczecina i dużo nauczyliśmy się od graczy tej drużyny.
- Nie marzy pan o siatkówce mężczyzn na poziomie profesjonalnym, nie tylko amatorskim?
- Oczywiście, że marzę. Stargard stać na to, by była tu kiedyś trzecia liga. Wśród dziewcząt wprawdzie już jest, ale wierzmy, że i u chłopców coś w tej kwestii się zmieni. Jednak, aby tak się stało, potrzebne jest dofinansowanie i stworzenie przynajmniej jednej grupy siatkarskiej przy Młodzieżowym Ośrodku Sportowym. Będę to podkreślał cały czas.
Rozmawiał Sławomir Stańczyk

"Chłopcy są w cieniu dziewcząt"
Opinie czytelników

13-12-2011

Siatkowka to sport dobry dla dziewczyn.Chlop z jajami to woli pilke nozna,koszykowke i boks. KKS

16-12-2011

A ja uważam, że siatkówka to jest sport inteligentny dla inteligentnych dziewcząt i chłopców, dla ineligentnych kobiet i mężczyzn. Boks to zaprzeczenie sportu! M