
Wydarzenia 16.12.2011
Spółdzielnia wyrzuca „Dziennik” na bruk
W piątek otrzymaliśmy pismo ze stargardzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej informujące, że została nam wypowiedziana umowa najmu lokalu. Redakcja „Dziennika” znajduje się przy ul. Wojska Polskiego niemal od początku istnienia pisma. Jeśli się nie wyprowadzimy, zostanie nam naliczona trzykrotna stawka czynszu. Odbieramy to jako kolejną formę szykanowań. Mimo to, o Spółdzielni będziemy pisać nadal.
Od wielu tygodni informujemy o tym, co dzieje się w stargardzkiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Pisaliśmy o wyciętych lampach, przegranych procesach sądowych, odszkodowaniach, wynikach kontroli inspekcji pracy. Ujawnianie tych faktów było nie na rękę zarządowi spółdzielni. Najpierw nasłano na nas kancelarię adwokacką. Uznaliśmy to za próbę zastraszenia nas i tym samym zamknięcie nam ust. Ponieważ nie ugięliśmy się, spotykają nas już bardziej dotkliwe szykany.
Na bruk
W piątek do wydawcy naszej gazety, pana Marka Słomskiego wpłynęło pismo podpisane przez panią prezes Anetę Kremer-Seredyńską i członka zarządu Stanisława Kopczyńskiego. Dowiadujemy się z niego, że została nam wypowiedziana umowa najmu lokalu.
W piśmie od pani prezes czytamy: „W przypadku nieprzekazania lokalu w podanym przez nas terminie, zgodnie z paragrafem 6 ust. 3 umowy, najemca ponosić będzie opłaty za będący w jego bezprawnym posiadaniu lokal w wysokości podnoszonych opłat za miesiąc z trzykrotną stawką czynszu”.
- Jestem kompletnie zaskoczony - mówi Marek Słomski, właściciel wydawnictwa „Dom Judy”. - Jesteśmy wieloletnim dzierżawcą, sumiennie wywiązującym się z opłat. Utrzymujemy lokal w dobrym stanie, inwestując w niego. Więc nie rozumiem, o co spółdzielni chodzi. Jedynym wyjaśnieniem jest to, że zarząd spółdzielni chce utrudnić „Dziennikowi” wykonywanie swojej funkcji. Wiem, że redaktor naczelny zajmował się niektórymi sprawami społecznie kontrowersyjnymi. I jeśli zarząd spółdzielni sądzi, że „Dziennik” zaprzestanie o tym pisać, to się myli.
T.D.
Opinie czytelników




16-12-2011
Tylko patrzeć jak niewygodnych spóldzielców będzie się wyrzucało z mieszkań..ha, ha. A może prościej byłoby pozbyć się tak sprawowanego"zarządu"?..