
Wydarzenia 23.12.2011
Problemy z grzejnikiem
- Mój mąż jest po ciężkiej operacji i potrzebujemy mieć w domu określoną temperaturę. Całą jesień odkręcaliśmy grzejniki na temperaturę maksymalną, a w ogóle nie było czuć rezultatów - mówi pani Małgorzata. - Spółdzielnia uważała, że wszystko jest w porządku, jednak jak się okazało, grzejnik był zepsuty.
Pani Małgorzata wraz z początkiem jesieni zmuszona była ustawiać grzejniki na najwyższą temperaturę, gdy jej mąż przeszedł niedawno dosyć skomplikowaną operację, po której powinien stale przebywać w ogrzewanych pomieszczeniach. Pomimo tego, że pani Małgorzata ustawiała grzejniki na „maksa”, temperatura w domu była stosunkowo niska.
- Siedząc u siostry, nigdy nie marzłam, tam zawsze grzejniki aż parzyły. U nas w domu były po prostu letnie - mówi pani Małgorzata. - Postanowiłam zgłosić sprawę do Spółdzielni Mieszkaniowej, tam jednak uzyskałam informację, że temperatura ogrzewania dostosowywana jest do tej panującej na zewnątrz. Skoro nawet by tak było, jakim cudem u mojej siostry w mieszkaniu jest gorąco?
Kobieta nie mogła sprawy tak po prostu zostawić, ze względu na stan zdrowia męża. W związku z koniecznością ogrzewania mieszkania, pani Małgorzata ponowiła skargę w spółdzielni i jak się okazało - słusznie. Grzejnik nie oddawał należytej temperatury nie dlatego, że na zewnątrz było ciepło, lecz dlatego, że był zepsuty.
- To niedorzeczne! Jak tylko zgłosiłam sprawę do spółdzielni, odesłano mnie z kwitkiem, bo ogrzewanie było rzekomo właściwe - mówi pani Małgorzata. - To, co ostatnio dzieje się w tej spółdzielni, przechodzi ludzkie pojęcie! Teraz na szczęście grzejnik został już naprawiony i nie mam problemów z ogrzewaniem domu. Jednak gdybym nie była uparta i nie interweniowała ponownie, zimę musiałabym przeżyć w płaszczu we własnym domu.
P.K.
Opinie czytelników




23-12-2011
żółte zdjęcie? grzejnik