Kanały informacyjne - RSS
22.05.2012
Wyślij artykuł, powiadom nas o wydarzeniu.
Informacje

Gospodarka/Polityka 29.12.2011

Ubezpieczyciel nie chce zapłacić za kiosk?

O problemach właścicielki kiosku na osiedlu Zachód pisaliśmy niejednokrotnie. Przypomnijmy: pani Elżbieta Kosmacz-Olszewska negocjowała ze spółdzielnią warunki dalszego prowadzenia punktu sprzedaży. Po wielu bojach i wsparciu oburzonych klientów udało się wstępnie porozumieć z zarządem. Warunkiem dalszego funkcjonowania kiosku była spłata zadłużenia ciążącego na właścicielce w związku z inną sprawą.

Gdy wydawało się, że sprawa znajdzie szczęśliwy finał, a właścicielka będzie mogła w spokoju dalej prowadzić swój interes, zdarzyło się coś nieoczekiwanego. W połowie sierpnia tego roku do kiosku włamali się nieznani sprawcy, powodując liczne szkody. Właścicielka była załamana. Bandyci znacznie utrudnili jej wykonanie warunków umowy ze spółdzielnią. Jedyną szansą spłaty zadłużenia było w tym przypadku otrzymanie środków z odszkodowania za skradziony towar i poniesione straty na kwotę blisko 15 tysięcy złotych.

Kolejne kłody pod nogi

Do sprawy wracamy dziś, gdyż jak się okazało, ubezpieczalnia - Ergo Hestia - do tej pory nie wypłaciła pani Elżbiecie stosownego odszkodowania. Właścicielka po długiej korespondencji dowiedziała się, że nie ma szans na odzyskanie wszystkich pieniędzy. Powód? Niewłaściwe zabezpieczenie konstrukcji kiosku.
- Liczyłam na szybką wypłatę odszkodowania, abym mogła uregulować zaległości w spółdzielni. Ponadto jestem winna pieniądze za rzeczy, które zamówiłam u dostawców przed włamaniem. Towar został skradziony, więc nie miałam żadnego zysku - mówi pani Elżbieta. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, twierdząc że właścicielka nie dostarczyła potrzebnych certyfikatów kłódek zabezpieczających kiosk. - Wszystkie papiery przesłałam na adres firmy, łącznie z certyfikatami, które otrzymałam od producenta na podstawie faktur.
- Bardzo chętnie wypłacilibyśmy odszkodowanie, ale są minimalne wymagania dotyczące zabezpieczeń, określone umową, które trzeba spełnić - odpowiada Maciej Kuźmicz, rzecznik prasowy Ergo Hestia. Według przedstawiciela firmy, umowa zawierana jest na podstawie deklaracji klienta, a nie opinii fachowca. Dopiero w wyniku szkody rzeczoznawca stwierdza, czy zabezpieczenia opisane w umowie są zgodne ze stanem faktycznym na miejscu zdarzenia.

Włamywacz wpadł
w ręce policji

Właścicielka kiosku dziwi się takiemu postępowaniu. O pomoc poprosiła firmę zajmującą się odzyskiwaniem odszkodowań. - Szukanie dziury w całym to praktyka wszystkich ubezpieczalni - mówi Grzegorz Klałżyński z Biura Dochodzenia Odszkodowań Resus. - Sprawa wydaje się jasna, odszkodowanie powinno być wypłacone. W takich przypadkach, jeśli rozmowy z ubezpieczycielem nie przyniosą efektów, wkracza się na drogę sądową.
Tymczasem policja dotarła do jednego ze sprawców sierpniowego włamania. Jednym z nich okazał się 21-letni stargardzianin, który miał na koncie jeszcze kilka innych włamań. Według funkcjonariuszy policji, nie działał jednak sam, często wymieniał swoich wspólników. Obecnie wszyscy mężczyźni zostali zatrzymani przez policję i czekają na zarzuty Prokuratury Rejonowej w Stargardzie.

Mieszkańcy: Kiosk jest niezbędny

O dalsze losy kiosku na osiedlu Zachód troszczy się nie tylko jego właścicielka, lecz również sami klienci. Jednym z nich jest radny miejski Adam Kisio, który nie wyobraża sobie likwidacji czy przeniesienia punktu sprzedaży w inne miejsce. - Jestem stałym klientem kiosku. Można w nim zakupić bilety MZK oraz artykuły pierwszej potrzeby. Obsługa jest bardzo miła, a kiosk dobrze zarządzany. Następny taki punkt znajduje się daleko stąd, więc jego zamknięcie byłoby dużym utrudnieniem dla okolicznych mieszkańców - mówi. 

Bartosz Stós

Ubezpieczyciel nie chce zapłacić za kiosk?
Opinie czytelników

Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany. Dodaj pierwszy komentarz! Redakcja