
Wydarzenia 05.01.2012
Bilans sylwestrowej nocy
W sylwestrową noc stargardzka policja interweniowała 80 razy. Funkcjonariusze zatrzymali dwóch mężczyzn rzucających butelkami na starówce. Ale najczęstsze wezwania dotyczyły zakłóceń ciszy nocnej i nieodpowiedzialnego postępowania z fajerwerkami. W Krępcewie spaliła się hala ze słomą.
- „Gorące interwencje” mieliśmy do młodych ludzi, odpalających petardy na klatkach schodowych oraz pod nogami przechodniów - mówi rzecznik stargardzkiej policji, asp. Krzysztof Orzechowski. - Liczne też były awantury pomiędzy sąsiadami, a także wśród rodzin. Część osób została ukarana mandatami, a część odpowie za swoje czyny przed sądem.
Pożar w Krępcewie
W sylwestrową noc około godziny 22:45 straż pożarna ze Stargardu dostała wezwanie do pożaru w Krępcewie, w gminie Dolice. Doszło do pożaru hali, w której znajdowała się słoma. Nikogo nie było w środku. Spłonęła wiata, należąca do Agrofirmy Witkowo.
- Z ugaszeniem pożaru mieliśmy problem, ponieważ słoma była zrolowana w balach - trudna do ugaszenia. Cała akcja trwała 12,5 godziny, zakończyliśmy ją o 10 rano w Nowy Rok - mówi rzecznik stargardzkiej Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej, Sławomir Łagonda. - Szacowane przez nas straty to około 120 tysięcy złotych.
W akcji gaszenia pożaru brały udział jednostki państwowe, jak i ochotnicze. W sumie udział wzięło 33 strażaków. Wymiary hali to 60 metrów długości, 20 metrów szerokości i 10 metrów wysokości.
Powierzchnia, jaką zawładnął żywioł, to 1300 metrów kwadratowych. Nieznane są przyczyny. Policja prowadzi w tej sprawie czynności.
Podpalano śmietniki
Poza groźnym pożarem, stargardzka straż była wzywana jeszcze cztery razy. Nie były to jednak niebezpieczne interwencje. Pierwsza, około godziny 15, dotyczyła rozlanej plamy oleju przy ulicy Wierzyńskiego.
- W ciągu nocy wzywani byliśmy jeszcze do miejscowych zagrożeń - mówi Sławomir Łagonda z KPPSP.
Do wspomnianych zagrożeń należały wezwania do płonących kontenerów na śmieci. Pierwszy z nich palił się po godz. 2 w nocy przy ulicy Słowackiego. Następnie strażacy jechali jeszcze na ulicę Konopnicką i Limanowskiego. Tam również była identyczna sytuacja. - Były to ewidentne podpalenia, głupota ludzka - mówi rzecznik.
Zdarzały się również „wyskoki” mieszkańców, którzy nadużyli alkoholu. - Jednym z przykładów nieodpowiedzialnych zachowań były wyczyny dwóch młodych stargardzian, którzy rozbijali butelki po szampanie na Rynku Staromiejskim. Działo się to około pół godziny po północy - mówi asp. Krzysztof Orzechowski. Za swoje zachowanie młodzi mężczyźni odpowiedzą przed sądem.
N.M.
Opinie czytelników



