
Wydarzenia 10.01.2012
Galimatias w aptekach trwa
Lista leków refundowanych "schudła" o niemal 850 pozycji. Zmieniły się pułapy ich limitów, zasady wydawania, wzór recept. Dostarcza to wielu problemów stargardzkim aptekarzom, spędza sen z powiek pacjentom.
Zgodnie z nowym rozporządzeniem, wypisując receptę, lekarz musi określić przy danym leku jego odpłatność. Recepta jest podzielona na poziome pasy, a w każdym polu musi się znaleźć wysokość odpłatności leku. Kiedy wszystkie pola są prawidłowo wypełnione przez lekarza, wówczas farmaceuta lub technik farmaceutyczny nie ma problemu z realizacją recepty. Problem pojawia się wtedy, gdy dochodzi do realizacji recepty wystawionej na "starym" formularzu. Funkcjonować będzie ona jeszcze pół roku, a jej przetwarzanie w aptece może potrwać dłuższą chwilę. Zaniepokojenie o charakter i skalę zmian spowodowało rodzaj paniki wśród pacjentów.
- Przez ostatnie dwa tygodnie odwiedzało nas nawet 50 proc. więcej pacjentów. Mnóstwo recept wykupywano na zapas - powiedział mgr farmacji Jerzy Waliszewski z apteki "Nowa".
"Refundacja leków do decyzji NFZ"
Pieczątka o takiej treści jak powyżej może widnieć na recepcie wystawionej przez lekarza. - Na recepcie nie może się znaleźć żadna inna pieczątka niż przewidziana przepisami. W takim wypadku pieczątka unieważnia receptę. Aptekarz w takiej sytuacji może kierować się literą prawa albo przyjąć taką receptę i mieć poważną obawę, że środki finansowe przez niego skredytowane, o których zrefundowanie wystąpi do Narodowego Funduszu Zdrowia, nie zostaną mu zwrócone. W aptece prowadzonej z żoną Danutą - także farmaceutką - realizujemy takie recepty zniżkowo, kierując się zapewnieniami wysokich urzędników. Wszędzie, gdzie możemy zrobić jakiś krok w stronę pacjenta, czynimy to - powiedział pan Waliszewski.
Zdarza się także, że lekarze umieszczają na recepcie 100-procentowy pułap odpłatności, pomimo iż według wykazów jest on zniżkowy. Farmaceuta ma w takiej sytuacji związane ręce i musi wydać lek zgodnie z wartością procentową podaną na recepcie. Problem jest także z receptami opatrzonymi literą "P", która oznaczała choroby przewlekłe.
- Jeżeli została ona wystawiona w grudniu, kategorię "P" można - po weryfikacji z aktualnymi wykazami - zamienić na "B". Gdyby ktoś wystawił ją aktualnie z literą "P", musimy wydać lek na 100 proc. - powiedział pan Waliszewski.
Zmian nie ma końca…
Od tego roku obowiązuje aptekę umowa na refundację leków z NFZ. Jej podpisanie wiązało się z mitręgą biurokratyczną. Te apteki, które nie podpisały tej umowy, nie mogą wydawać leków refundowanych. Zmieniła się także opłata ryczałtowa za lek robiony - zamiast 5 zł wynosi ona 7,50 zł. Zmianie uległy również zasady wydawania zamienników.
- Rozporządzenie nakłada obowiązek informowania o tańszych zamiennikach i nakaz wydawania ich na życzenie pacjenta, jednak porównanie w cenach dotyczy tylko leków w obrębie identycznego limitu cenowego - skomentował pan Waliszewski. - Bardzo obcięto także marże, ceny są sztywne. Będzie z tego wynikać spadek rentowności, co wskazuje, że za rok w Stargardzie może upaść około 3-6 aptek. Staramy się jednak zachować olimpijski spokój - zapewnił farmaceuta.
Na razie ruch w aptekach znacznie zmalał - być może wynika to z nagromadzonych przed nowym rokiem zapasów leków. Nowa ustawa to sprawdzian wytrzymałości i cierpliwości dla lekarzy, aptekarzy, a zwłaszcza pacjentów. Czy wyjdziemy z niego obronną ręką? Przekonamy się wkrótce.
Agnieszka Rejnhard
Opinie czytelników




10-01-2012
No wyborcy wybrali PełO tak chcieli to teraz niech konsumują ten pasztet co im władza zgotowała. Dobranoc zgred