Kanały informacyjne - RSS
22.05.2012
Wyślij artykuł, powiadom nas o wydarzeniu.
Informacje

Wydarzenia 10.01.2012

Płonął zanim przyjechało pogotowie

Pracownicy Cargotecu są w szoku. Jeden z nich, wykonujący rozbudowę instalacji elektrycznej, w wyniku zwarcia stanął w płomieniach. Poraziło go 15 tysięcy volt. Pogotowie odwiozło poparzonego mężczyznę do szpitala w Gryficach.

- Był na podnośniku nożycowym i grzebał przy instalacji elektrycznej - mówi jeden z pracowników firmy. - W pewnym momencie nastąpiło zwarcie i posypały się iskry. Zapaliło mu się ubranie, nie pomogły nawet gumowe rękawice. Nic dziwnego, instalacja była pod napięciem 15 kV. Zaraz zaczął zrzucać wszystkie ciuchy. Parę minut później przyjechały służby.
Słowa pracownika potwierdza rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie Szczecińskim. - Funkcjonariusze dostali zgłoszenie o wypadku przy pracy i przyjechali na miejsce razem z pogotowiem i strażą pożarną - mówi asp. Krzysztof Orzechowski. - Ze wstępnych ustaleń wynika, iż był to 25-letni mieszkaniec Szczecina. W wyniku zapalenia doznał poparzeń drugiego i trzeciego stopnia.
Mężczyzna tuż po zdarzeniu został przewieziony karetką do szpitala w Gryficach. Lekarze z Zachodniopomorskiego Centrum Leczenia Ciężkich Oparzeń i Chirurgii Plastycznej nie chcieli zdradzić stanu zdrowia pacjenta, powołując się na ochronę danych osobowych. Jak twierdzi jeden ze specjalistów, w podobnych sytuacjach często dochodzi do zgonów.
- Porażenie prądem o tak dużym napięciu, oprócz oparzeń całego ciała, może powodować liczne martwice. Tacy pacjenci pozostają również pod stałą opieką kardiologiczną. Wielu traci jednak życie - tłumaczy.
Sprawą zajęła się również Państwowa Inspekcja Pracy w Szczecinie, która bada okoliczności zdarzenia. - Został wyznaczony inspektor, który zbada, czy mężczyzna wykonujący prace na rzecz firmy miał ubezpieczenie. Jeśli tak, będą prowadzone dalsze czynności - mówi Grażyna Pawlata-Ich. Według informacji PIP, mężczyzna znajduje się obecnie w śpiączce.
Nie udało się skontaktować z osobą będącą w posiadaniu informacji na temat sytuacji w stargardzkim Cargotecu. Przedstawiciele firmy obiecali wkrótce udzielić stosownego komentarza. Do sprawy wrócimy w następnym wydaniu gazety.   
 

Bartosz Stós

Płonął zanim przyjechało pogotowie
Opinie czytelników

10-01-2012

Trzymaj się kolego pracownicy - BSST

13-01-2012

Panie Bartoszu jezeli nie umie pan pisac artykulow i nie zna pan dokladnie sytuacji o samym poszkodowanym to lepiej zeby pan nic nie pisal.... Po 1 to nie byl pracownik cargotecu tylko z firmy wynajętej przez cargo Po 2 nie ma 25lat tylko 27 Po 3 nie jest mieszkancem Szczecina tylko z pobliskiej wioski kolo Stargardu.....itd Po prostu widac czysto amatorskie podejscie!!

17-01-2012

[*] mac

16-01-2012

Miał 25 lat i mieszkał w szczecinie!!!! Więc pezrstań kolego szukać guza...

18-01-2012

witam czy cos wiadomo... jaa

25-04-2012

mój kuzyn zmarł w styczniu. miał 26 lat i mieszkał we wsi pod stargardem szczecińskim, nie pracował w cargo... tylko w innej firmie która świadczyła usługi dla cargo