
Wydarzenia 17.01.2012
Znaleźli swój azyl
Dom seniora na osiedlu Lotnisko funkcjonuje już ponad dwa lata. Powstał w ramach projektu Stargardzkiego TBS. Zamieszkały tam osoby, które dotąd nie czuły się bezpiecznie we własnych domach i postanowiły zmienić swoje życie.
- Życie toczy się tutaj jak w normalnym bloku, jednak zapewnione jest poczucie bezpieczeństwa - mówi jedna z mieszkanek. - Każdy ma swój kąt i strzeże swojej prywatności, ale chętnie się też integrujemy. Najbardziej jednak ceni się tutaj ciszę i spokój.
Struktura domu
Na terenie domu mieszczą się dwa piętra. Każde z nich jest podzielone na sektory, do których należy kilka mieszkań. Korytarze pomalowane są trzema intensywnymi kolorami - czerwonym, niebieskim i żółtym.
- To rozwiązanie pomaga w tym, że jeśli taka starsza osoba się zgubi, będzie mogła trafić do swojego mieszkania, ponieważ zapamięta kolor - mówi wiceprezes STBS, Jadwiga Dąbrowska.
Dom składa się z 22 mieszkań. Razem mieszka tutaj 28 osób. W mieszkaniach dwupokojowych mieszkają małżeństwa, w jednopokojowych - osoby samotne. Seniorzy mają też do dyspozycji wspólną, dużą świetlicę z zapleczem kuchennym i szatnią. W świetlicy znajdują się komputery oraz stół do tenisa stołowego. Jest to również miejsce, w którym spotykają się wolontariusze.
System bezpieczeństwa
Seniorzy nie są osamotnieni ze swoimi problemami. To właśnie to, że mogą liczyć na pomoc zadecydowało o tym, że postanowili tu zamieszkać. Zadbano o ich poczucie bezpieczeństwa, którego nie mieli w swoich dawnych domach. Każdy mieszkaniec ma do dyspozycji pilota, którym może zasygnalizować, że potrzebuje pomocy. Są na nim dwa przyciski określające miejsce, w jakim dana osoba się znajduje. Pierwszy oznacza, że senior znajduje się w mieszkaniu lub na terenie domu. Drugi, że przebywa na zewnątrz. W chwili zagrożenia, po naciśnięciu przycisku, wysyłany jest sygnał na dyżurny telefon. Oprócz tego, w świetlicy jest monitor wyświetlający, z którego mieszkania dochodzi sygnał. Pomaga to w szybkim odnalezieniu osoby, która wzywała.
Czuwanie całą dobę
Od poniedziałku do piątku, w godzinach od 8:00 do 11:30, do domu seniora przychodzi pani Joanna Matecka, pracownik TBS-u. Pełni ona dyżur i w razie potrzeby jest do dyspozycji mieszkańców. Sprawuje funkcję kontrolną, sprawdza, czy na miejscu niczego nie brakuje. Natomiast w godzinach od 11:30 do 14:00 dyżur pełni jedna z mieszkanek domu. Po godzinie 14 dyżur pełnią wolontariusze. Są to osoby, które mieszkają w pobliżu, na tym samym osiedlu. Kiedy dostają sygnał, muszą jak najszybciej pojawić się na miejscu i sprawdzić, co się stało.
- Są to raczej przypadki zdrowotne - mówi jedna z wolontariuszek. - Trzeba wezwać pogotowie lub zawieźć kogoś do lekarza. Jednak nie zdarza się to często. Jeśli dostaję sygnał, to znaczy, że stało się naprawdę coś poważnego.
Dyżury pod telefonem trwają nieprzerwanie całą dobę. Wolontariusze raz w miesiącu spotykają się, aby ustalić grafik na następne 30 dni. Pełnione dyżury są dobrowolne, wpisują się na listę w dogodnych dla siebie terminach. Jak zgodnie przyznają, dyżury te nie są dla nich szczególnym obciążeniem. Rekordziści potrafią poświęcić nawet kilka dni i nocy na czuwanie przy telefonie.
Niezbędne wymagania
Mieszkania finansowane były z Krajowego Funduszu Mieszkaniowego. Wszyscy mieszkańcy domu to najemcy TBS-u. Warunkiem zamieszkania w domu seniora był wiek od 55 lat. W chwili obecnej mieszkańcy są zróżnicowani pod tym względem. Najmłodsza osoba ma 57 lat, najstarsza 90. Część z nich nadal jest aktywnych zawodowo, część jest na emeryturze. Stały dochód również zaważył na tym, czy osoby te zakwalifikują się do programu. Do opłat należy stały czynsz za mieszkanie i powierzchnię świetlicy. Nienaliczane są żadne wynagrodzenia dla wolontariuszy.
- Czynsze są takie jak za wynajem. Za dwupokojowe mieszkanie płacę ponad tysiąc złotych. To często trudne do pogodzenia z innymi wydatkami, bo nasze emerytury niestety nie wzrastają. Jednak jest to cena, którą chcemy płacić ze względu na przywileje, jakie tutaj mamy - mówi jedna z mieszkanek.
N.M.
Opinie czytelników



